Pojechaliśmy na małe zakupy na miast, ale tylko w nasze okolice. Nie chcieliśmy tracić czasu bo wciąż sporo mamy roboty… Ale nie odmówiliśmy sobie zajrzenia na plażę w Rodadero, bo dziś jest przecież pierwszy dzień otwarcia dla turystów i miejscowych. Można podobno wchodzić bez problemu.
Miesięczne archiwum: wrzesień 2020
Kolumbia – Dzień 725
Dziś trochę szalony dzień był. Na początek naszego dnia dostaliśmy informację od naszego agenta, że leczenie mojego ramienia ma być kontynuowane w Polsce… Ciekawe, bo nie ma wylotów z Kolumbii jeszcze typowo komercyjnych z Kolumbii w świat… Zatem piszemy wiadomości i czekamy na wyjaśnienia.
Kolumbia – Dzień 724
Czas leci szybko. Nasze dni w Kolumbii zamieniają się w tygodnie, a tygodnie w miesiące. Kto by uwierzył, że pierwszy raz wjechaliśmy tu w połowie stycznia tego roku, czyli 8 miesięcy temu. W tym czasie, mieliśmy trzy tygodniową przerwę na wizytę w Meksyku i na Kubie, ale od lutego permanentnie spędzamy czas w tym kraju.
Kolumbia – Dzień 723
Dzisiejsze poranne wiadomości telewizyjne donosiły, że było jeszcze kilka incydentów w nocy w Bogocie i Medellin. Znowu napadli na jakiś autobus policyjny i nawet go spalili. Pewnie potrzeba sporo czasu zanim ludzie pójdą po rozum do głowy i nie będą niszczyć ulic i sprzętów użyteczności publicznej.
Kolumbia – dzień 722
Poniedziałkowe poranki są przeważnie w „normalnym” życiu, to znaczy w domu ciężkie. Przynajmniej tak je pamiętam z poprzednich lat. No i chyba podobnie mają inni ludzie. 😉 Dla nas właściwie nie ma znaczenia jaki jest dzień tygodnia już od bardzo dawna.
Kolumbia – Dzień 721
Niedziela, więc w sumie niewiele dziś robimy, drobne sprzątanie, Krzysiek pisze jeden artykuł. Ja czytam książkę, uzupełniam stronę i takie tam różne. Z okazji niedzielnego poranka doczekałam się drożdżowych bułeczek, pyszne jak zwykle, także pełnia szczęścia dziś. Oczywiście dużo trudniej utrzymać figurę jak tu takie rarytasy wchodzące cicho w biodra, ale trudno..
Kolumbia – Dzień 720
Po kilku godzinach pracy dzisiejszego poranka ogarnął nas chyba wielki leń… Jesteśmy trochę usprawiedliwieni, no bo przecież jest weekend i nie ma konieczności pracy, a właściwie jest konieczność odpoczynku. Nie ma co się przemęczać i trzeba zostawić siły na nowy tydzień, który przyniesie kolejne wyzwania… Ob już nie tak wielkie, bo siedzenie w domu obciąża umysł bardziej niż jazda po nieznanych i „dzikich” krainach 😉
Spokój po zamieszkach…
Wydaje się, że zamieszki które przeszły przez stolicę Kolumbii i kilka większych miast się skończyły.
Kolumbia – Dzień 719
Ostatnie wydarzenia w Kolumbii w jej większych miastach wprowadziły spory zamęt w mediach i natłok różnych informacji. Co tu dużo mówić znowu chodzi o zamieszki i walkę przeciw policji. Cały świat ogarnia ta fala różnych demonstracji i Kolumbie też. A stało się ich przyczyną zajście na ulicach Bogoty w którym policja po brutalnym zatrzymaniu i porażeniu paralizatorem, zabiła jednego człowieka…
Nie ma co ich bronić, tego nie można tolerować!.
Kolumbia – Dzień 718
Odkąd zniesiono zakaz wychodzenia z domów chyba dwa tygodnie temu nie musimy już ściśle pilnować dna kiedy możemy wyjść na zakupy. Zatem pomimo że dziś czwartek, to po zajrzeniu do lodówki decydujemy że czas uzupełnić zapasy jedzeniowe. Jednak nie chce nam się za bardzo jeździć gdzieś daleko i jedziemy tylko do naszej dzielnicy.
Kolumbia – Dzień 717
Dziś znowu praca, praca, praca. Opanowało nas jakieś szaleństwo, choć z drugiej strony wcale nie jest tak, że siedzimy 18 godzin przed kompem i tłuczemy teksty. W między czasie znajdujemy chwile na oddech ;). Bo i wstajemy bez budzika, potem jemy śniadanie… i jedna kawa, druga kawa.