617. Pierścienie to nie żarty

617 dzień wyprawy

Gdy oglądałam na targowisku pierścienie, wydawało mi się to przewrotnie śmieszne i nie dowierzałam, żeby któryś facet, meksykanin, mógł to nosić na palcu. Ale dziś cofam wszystko, bowiem poznałam mężczyznę narodowości meksykańskiej, którego dłonie mnie zafascynowały i musiałam po prostu zrobić foto, by to udokumentować.

615. Coraz chłodniej

615 dzień wyprawy

Niedzielny relaks na campingu Los Alisitos całkiem znośny. Niestety obok nas znowu rozłożyli się Amerykanie i są znowu bardzo hałaśliwi. Piją piwo, głośno krzyczą, wiekowo widać, że już na emeryturze, a pomimo to nikogo dookoła nie szanują. Słabe to bardzo..

614. Sobotnia wizyta u dentysty

614 dzień wyprawy

Jedziemy do Alusia nie tylko dlatego, że Iwona i Andrzej jadą do Ensenady. także dlatego, że Krzysztof potrzebuje pomocy dentystki. Jedziemy więc do doktorki Gabrieli i ona próbuje Krzysztofowi pomóc. POtem już kąpiele, zabawy z Alkiem, po południu jak wracają nasi znajomi znowu rozmowy o budowie, ale my zrywamy sie i mamy wolne od soboty wieczorem do niedzieli.