219 dzień wyprawy
Poranny widok zrekompensował nam stres z wyborem wczoraj wieczorem miejscówki na noc. Staliśmy dosłownie na krawędzi urwiska. Metr od naszego koła zaczynało się zbocze góry, a przed nami widok na wiele kilometrów na lagunę i Pacyfik. Pomimo stania tuż przy drodze, noc była bardzo cicha. Po tych górskich serpentynach nie jeździł w nocy żaden samochód.

Ruszamy w kierunku drogi nr 1 , najbardziej zbliżonej do wybrzeża drogi, szlaku, w Kaliforni. Droga z milionem zakrętów wiedzie wydłuż malowniczych wzgórz i zatoczek tego skrawka Ameryki. Dojeżdżamy nią prawie do samego San Francisco. Przed nami w oddali pokazują się filary mosu Golden Gate. Aby nasycić się widokiem tej ikony San Francisco, wybieramy drogę widokową, z wieloma punktami obserwacyjnymi. Dziś zwalniamy do maksimum i cały dzień w zasadzie spędzamy oglądając most z prawej, z lewej strony. Jedziemy jeszcze do miejscowości tuż obok – Sausalito. Mała rundka pozwala nacieszyć wzrok knajpki, bogate domy, restauracje, jachty, idealnie komponuje się z wyobrażeniem o bogatej Kaliforni.

O zmierzchu jedziemy znowu na punkt widokowy, gdzie spotykamy trzy europejskie samochody, jednego Niemca, rodzinę z Francji i dużą ciężarówkę Mercedesa z holenderską rodziną. Most zmienia swoje oblicze wraz ze zapadającą ciemnością. Oświetlona struktura poruszających się po nim samochodów robi cudne wrażenie, niczym zabawki dla dzieci.

Po ciemku zjeżdżamy na noc na parking po drugiej stronie mostu, z widokiem na most…
4.10.2023
————————————



