300. Wigilia na Baja California

300 dzień wyprawy

Dziś odbyła się wigilia. To był wielce udany dzień. Było nas na wigilię siedmioro, oprócz Iwony i Andrzeja przyjechała Magda ze swoim meksykańskim przyjacielem Jorge, a także był drugi Jorge, czyli bardziej George, wspólnik Iwony. Było dużo wina, dużo pysznego jedzenia i same smakołyki. Jednym słowem międzynarodowe Święta za oceanem…

Spędziliśmy miło czas, Dyskutując o wielu rzeczach, ale też korzystając z tego, że jest wśród nas dwóch Meksykanów, staraliśmy się dowiedzieć jeszcze czegoś o tym wielkim kraju, który utracił w przeszłości tak wiele ziem na rzecz Stanów Zjednoczonych.

Jedzenie było po prostu wspaniałe. Oprócz barszczu z ravioli, były także bardzo smaczne ogony homara, pieczony łosoś, tamales, tradycyjne meksykańskie danie, nieco podobne jak w Kolumbii, zawijane mięso kurczaka lub wołu w masę z mączki kukurydzianej, upieczone w liściach banana.

Wyszły nam również bezbłędnie ciasta, zarówno sernik, jak i makowiec…

24.12.2023

———————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.