48. Odpoczynek…

48 dzień wyprawy

Chyba straciliśmy formę albo kondycję… Drugi dzień w drodze, a my decydujemy się zostać na jeszcze jedną noc na tym kempingu. Prawda jest nieco inna, po prostu mam jakąś niedyspozycję żołądkową i wolę nie ruszać się za bardzo z miejsca. Będzie okazja nadrobić nieco ze składaniem filmów. A mojej żonie to całkiem pasuje. Organizujemy nieco większy kemping i obozujemy…

Ja większość dnia jak przystało na chorego przeleżałem w naszym „mieszkaniu”. Raz poszliśmy tylko na 30 minut na miasto w poszukiwaniu jedzenia. Ale trafiliśmy na miejsca turystyczne z dziwną kuchnią. Zatem zdecydowałem że dziś jem ryż na mleku 😉

Nie zmieniło to faktu że kobieca ciekawość świata pognała żonę w uliczki i znalazła dla siebie pyszne… krewetki!

Wieczorem przyjeżdżają na kemping Niemcy. Para raczej na wczesnej już emeryturze. Rozbijają się blisko nas i robią to co większość przyjezdnych, pranie, sprzątanie, nabieranie wody itp. My robimy seans serialu z Harrisonem Fordem na dobranoc.

16.04.2023

—————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.