684 dzień wyprawy
Coś dziwnego jest w ciągłym powtarzaniu się tygodnia. Znowu żyjemy w rytmie. Poznaję po tym, że chciałam napisać znowu sobota. Teraz już tylko jutro niedziela potem mój ulubiony poniedziałek i targ uliczny. A potem juz tydzień poleci i znowu sobota. Walczymy z Sanchezem by skończył co ma skończyć… dramat…
Ale pozatym zycie się toczy. Wczoraj przyleciała Wiesia – koleżanka Iwony. Dziś Agnieszka. Obie robią zęby w Tijuana. Bo w Chicago to dużo drożej. Z cztery razy? Jakos tak… Cóż.. To chyba sie nazywa turystyka estetyczna/medyczna. Ale co tam… Ja dostałam w nagrodę piernika. Życie ma sens…

11.01.2025



