757 dzień wyprawy
Coś mieliśmy dziś załatwić, to znaczy szyby do prysznicy na Playas de Tijuana, ale słabo nam wyszło. Dużo komplikacji z wymogami inwestorki i takie tam problemy. Iwona na nartach wiec nie bardzo ma kto podjąć decyzję. Trochę męcząco… i jeszcze ta niedoleczona choroba. U nas obojga. Nie wiadomo, czy Krzyśkowi się nie wróci. Namawiam go na lekarza, ale on się opiera. Mówią, że znowu zapiszą leki, tak jak mi, co to nie działają i tyle. Nie wiadomo co robić. wróciliśmy do domu wcześniej po południu, bo normalnie nic się nie chce. taka jakaś bezsliność. Zjedliśmy zupę i ciastka wtorkowe (we wtorek promocja – dwie porcje w cenie jednej…) i Krzysiek pojechał na zakupy, w tym profile do scianki na Playas de Tijuana.
25.03.2025



