910. Yellowstone – marzenie spełnione

910 dzień wyprawy

Na kampingu jest bardzo fajnie, dużo miejsc także samo stanowisko nie jest jakoś bardzo rozległe, ale jest ok, namiot się mieści. Ruszamy dziś do Yellowstone. Na pierwszy ogień poszedł Old Faithfull geyzer i akurat tylko 20 minut czekaliśmy na wybuch, na zagotowanie wody w środku ziemi i jej wyrzut z głębi Jak zwykle sporo ludzi, ale widowisko jest naprawdę przyjemne dla oka.

Gran Prasmatic i przyjaciółki

Potem Gran Prasmatic spring, które także jest widowiskowe i szereg innych gejzerów i gorących źródeł po drodze. Na krótką chwilę zatrzymaliśmy się na lunch. A potem znowu gorące źródła i gibbon Falls, i Norris Porcelain Basin.

Gibbon Falls, gwiazda i jej mąż… 🙂

Wszystko piękne i zachwycające. Jak to powiedział Daniel; życie na emeryturze jest piękne. Polecam. Zapomniał dodać, że jak się ma takich przyjaciół oczywiście.

lunch na łonie natury

Potem okazało się że zgubił telefon komórkowy. I akcja, gdzie jest telefon? Wspólnymi siłami przypomnieliśmy sobie i wydedukowaliśmy jak i gdzie mógł się on zgubić. Złota rada na dziś: nie zostawiaj telefonu na dachu samochodu. Bo zgubisz. Na szczęście wszycy przypomnielismy sobie ten charakteystyczny stuk, jaki wydał z siebie spadający z dachu telefon, a Wiesia wypatrzyła go na poboczu. Był… Jeden problem z głowy. Szybka tylko stłuczona, ale to nic. Ważne , że telefon jest.

25.08.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.