922. Przylot i Denver

922 dzień wyprawy

Jedni wylatują, inni przylatują. Odwiedził mnie synuś :), bo tak się akurat złożyło, że miał służbowy wylot do Dallas. A do Denver już rzut beretem czyli dwie godzinki lotu. To niedługo. Zatem wymyśliłam zwiedzanie Denver, atrakcje, Par Gór Skalistych. No zobaczymy jak się skusi.

Łukasz przyleciał w miarę o czasie. Odebraliśmy go z lotniska, a potem pojechaliśmy posto na Downtown. Zwiedzieliśmy Union Station, stację kolejową z 1914 roku, potem sie przeszliśmy ulicą 16th, taką amdlowo rozrywkową doszliśmy zobaczyć kapitol i muzeum. Mieliśmy fart, bo dziś muzeum za free, wobec tego zobaczyliśmy 6 pięter różnych obrazów i artefaktów.

Potem już pieszo wróciliśmy na parking do auta. Podjechaliśmy kawałek do Cracker Barella. tam wymyśliśmy sobie miejsce na Lunch, i dobrze, bo łukasz fajną czapkę sobie tam upił. Niestety jedzenie pod psem. Wzięłam krewetki a one parszywie niedobre. Ale nic. Potem szybki Walmat, Łukasz kupił jakieś pamiątki i już na kamping i odpoczynek i grilowanie steków z wołowiny.

godzinne oględzimy Luisa 🙂

Spał u nas w Luisie. To był dobry dzień. Jak cudnie że przyjechał.

06.09.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.