986. Georgia

986 dzień wyprawy

Dziś standardowy dzień. Dosyć długa trasa, ponad 250 mil. Najpierw się składamy, pakujemy, odłączamy prąd, spuszczamy nieczystości, składamy slajdery. Pakowanie jak każdego razu, gdy zmieniamy miejsce. Potem tankowanie paliwa, tym razem obydwa auta, potem zakupy w walmart. A potem już kierunek Georgia!

Robi się ciepło, kiedy dojeżdżamy na kamping McAlister Fort. Jest on jakby w takim odosobnionym miejscu na końcu drogi, na samym cyplu, który juz mocno wcina sie w obszary zalewowe, pełne szuwarów, ptactwa i innych zwierząt. Kamping spory, bo chyba ponad 60 stanowisk, dosyć tłoczno. Ale w nagrodę pełno zwierząt. Spotykamy sareni, szopy i pancernika!

rozstawiamy telewizor i oglądamy… tak się ludzie bawią…
szop ukryty
szopy mają ciekawą budowę ciała, tylną część kręgosłupa jakby podniesioną do góry
pancernik uroczy.. przypomniało nam się jak w Urugwaju je pieką i jedzą…

09.11.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.