239 dzień wyprawy
O 11 opuszczamy nasz hotel, wierząc, że zwrócą man 100 USD depozytu, który pobrali z naszej karty… Zasady panujące w tej kwestii nie są całkiem jasne i różnie z tym bywa… Ruszamy jeszcze na mały objazd miasta i pozałatwiać kilka spraw. Musimy podjechać do oddziału firmy w której kupiliśmy nasz tłumik, a który niestety nie pasuje… No i zapytać o klocki hamulcowe na przyszłą wymianę.
Przed częścią „techniczną” dnia wjeżdżamy jeszcze na wzniesienie w parku Griffin do obserwatorium astronomicznego. To z tego miejsca rozpościera sie widok na miasto i na słynny napis HOLLYWOOD.

Los Angeles pozostanie w naszych myślach na pewno na długo. Ostatnim objazdem Hollywood chcieliśmy zachować w pamięci jego obraz. Wraz z gęstniejącym ruchem i zwiększającymi się korkami ruszamy w kierunku sklepu, w którym zamówiliśmy wcześniej tłumik. Na miejscu okazało się ze nie mogą nam wymienić, gdyż nie mają takiego, który by dla nas był odpowiedni.. Kupujemy tylko klocki hamulcowe i decydujemy się zostawić tłumik na dachu. Będziemy to robić w Meksyku, pomimo, że trochę nie pasuje może uda go się jakoś dopasować.

Trochę zmęczeni wielkomiejskim, a raczej metropolitalnym ruchem drogowym wybieramy północną drogę w kierunku Parku Joshua Tree. To nasz plan na jutro. Na wschód, jak mówił klasyk, tam musi być jakaś cywilizacja.
Teren w tej części Kalifornii lekko się wypłaszacza, mijamy duże, rozległe doliny, zamknięte wzgórzami na horyzoncie.
24.10.2023
———————————-



