562. Zmiana turnusu

562 dzień wyprawy

Dziś zmiana turnusu. Młodzi wyjeżdżają i przyjeżdża Mama z Zygmusiem… Wymiana pokoleniowa. O 11 opuszczamy nasze wspaniałe miejsce, trzeba przyznać że bardzo fajne to mieszkanie było i naprawdę do niewielu rzeczy można się było przyczepić. W zasadzie do żadnej.

Chcieliśmy pojechać do parku, ale okazało się że nikt z nas nie będzie trekkingował, także tylko poszliśmy na plac zabaw. Potem chcieliśmy coś zjeść ale żadna restauracja nie przypadła nam do gustu, tym bardziej że Oliwka niespecjalnie chciała zostać w wózeczku. Kiedy w końcu zasnęła zdecydowaliśmy się kupić takie jedzenie na wynos, garmażeryjne jakby, czyli paellę, nadziewany mięsem bakłażan, sałata z soczewicy i takie tam podobne. Pojechaliśmy po 15 do kolejnego mieszkania, gdzie spędzimy kolejne trzy doby. To miejsce już wynajęte przez nas. Tam zjedliśmy, zdążyłam się wkurzyć, bo kafeterka jest ale nie działa na indukcyjnej kuchence. Ekspres do kawy niby jest ale nie działa. Mieszkanie niby duże niby tak jak chciałam w tradycyjnej, dosyć starej kamienicy blisko centrum (z windą), ale za to jakiś dziwny zapach w łazienkach, Krzysiek mówi że od starych rur no i jakieś takie ogólnie mało przewiewne to mieszkanie. Kamienica ma taki szyb w środku domu, taki większy, może trzy na trzy metry. Ludzie wieszają tam pranie. Ciekawie.

Po 17 wyjeżdżamy na lotnisko. Łukasz zdaje auto i odlatuje z rodziną. My czekamy. Samolot Rayanera przylatuje opóźniony o prawie godzinę. Czekamy na Ubera ale nie ma potwierdzenia wyszukania naszego pojazdu…. Finalnie bierzemy taksówkę. Jest tańsza niż Uber….

11.09.2024

————————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.