278 dzień wyprawy
Dosyć enigmatyczny tytuł zapowiada coś niezwykłego. W sobotnie przedpołudnie pojechaliśmy z Iwonką i Andrzejem do Ensenady. To piękne miasteczko, które było stolicą Baja California od 1882 do 1915, kiedy stolicę przeniesiono do Mexicali. Obecnie to bardzo turystyczne nadmorskie miasteczko, stolica meksykańskiego wina (z racji bliskości Valle de Guadelupe), światowa stolica Off Road i kolebka meksykańskiego surfingu.
Przede wszystkim jednak Ensenada jest miasteczkiem należącym do Sieci Miast Kreatywnych UNESCO. To sztandarowy program miejski UNESCO, uruchomiony w 2004 roku w celu promowania współpracy między miastami, które uznały kulturę i kreatywność za strategiczne siły napędowe zrównoważonego rozwoju obszarów miejskich. W Meksyku oprócz Ensenady i stolicy kraju Ciudad de Mexico, są to jeszcze miasta Merida, Morelia, Puebla, Queretero i San Cristobal de las Casas. Mam nadzieję, że jeszcze je też odwiedzimy…
W każdym razie przyjechaliśmy w czwórkę do Ensenady, najpierw spróbowaliśmy lody, potem przyszedł czas na lunch w nadbrzeżnej knajpce, prowadzonej przez Davida, Muelle 3. Znajduje się ona kilka przecznic od targu owoców morza Ensenada, tuż nad brzegiem morza. Jemy wspaniałe ceviche, ośmiornice, sushimi, a Krzysztof, który z owoców morza to raczej ryby smażone preferuje, dostaje wspaniałe, grube dwa filety w akompaniamencie sałaty i pomidorków, choć tych ostatnich podobno musi unikać, ze względu na swoje schorzenie. Niestety, zdrowie często determinuje nasze działania.



Pierwszy raz…
Dane jest mi spróbować ostrygi po raz pierwszy. Śmiejemy się, że jest to mój pierwszy raz z Iwonką, która mówi: „no jak? Rośnie w ustach, nie, ? Po prostu połknij…” także to jest taki mój pierwszy raz. Z ostrygami oczywiście…



Wszystko to odbywa się w akompaniamencie białego wina z Valle de Guadelupe, pod nazwą Madera 5.
Na deser przynoszą spaghetti z boczkiem i krewetkami, ze wspaniałym wykwintnie aksamitnym białym, kremowym sosem. Makaron al dente, całość rozpływa się w ustach. Kocham takie doznania, pomimo dużej ilości węglowodanów. Ale cóż… dziś sobota, można trochę pofolgować.


Poznajemy Manuela, właściciela bodegi Alximia. Iwona trochę mnie podpuszcza, podchodzę więc do jego stolika, siedzi z synem, chwilę rozmawiamy, wpraszam się w przyszłą niedzielę na wizytę do Bodegi Alximia. Bedzie super…



Najedzeni, nasyceni smakiem owoców morza, wracamy do samochodu, przechodząc przez lokalny rynek rybny. Pełno wspaniałych owoców morza, kraby, krewetki, małże, ryby, głównie tuńczyki, ale nie tylko. Po prostu raj, dla dziewczyny z nad morza (i nie tylko dla takiej…)
Jedziemy jeszcze zobaczyć muzeum margerity w Ensenadzie. A musicie wiedzieć, że są dwie legendy, które opowiadają o tym lokalne osoby…
W czasach zatopionych w historii Meksyku, gdzie gorące słońce potrafiło podgrzać każdy kamień, a pragnienie towarzyszyło ludziom jak cień, narodziła się w Ensanadzie legenda o napoju, który miał stać się symbolem radości i orzeźwienia – margerita.


W hotelu Playa w latach trzydziestych, kiedy to w Stanach Zjednoczonych ciągle jeszcze była prohibicja, powstał bar Andaluzja, a wielce utalentowany barman, David Negrete przyjął wyzwanie stworzenia czegoś nowego, co zaspokoiłoby pragnienie spragnionych dusz.
Spojrzał na szerokie pola agawy, z których pozyskiwano tequilę, i zainspirowany świeżym sokiem z limonek postanowił stworzyć coś wyjątkowego. Dodał odrobinę syropu cukrowego, aby złagodzić smak, oraz lodu, aby schłodzić gorące serca. Mieszanka ta była jak rzeźba w kamieniu – nierozerwalna, harmonijna i wyjątkowo smakowita.
Nie zadowolony jedynie smakiem, David postanowił podać swój trunek w szklance, której brzegi obtoczone były solą, nadając mu charakterystyczny smaczny akcent. Kiedy pierwsi goście spróbowali tego nowego napoju, ich usta wykrzykiwały radość, a serca biły w rytmie latynoskich melodii.
Nazwał swój dzieło „margerita” – imieniem pięknej kobiety, która tego dnia wpadła do baru, rozświetlając miejsce swoim uśmiechem. Choć inni mówią, że to ponoć nazwa nawiązująca do właścicielki hotelu Margarity King Plant.Początkowo to była lokalna tajemnica, ale szybko rozszedł się jej zapach po całym regionie.
Margerita szybko dotarła do najodleglejszych zakątków Meksyku, a potem świata. Margerita stała się ikoną meksykańskiej kultury, smakowitą kartą powitania, której się nie zapomina.
Tak narodził się napój, który zdobył serca i podniebienia ludzi na całym świecie – margerita, znana nie tylko z wyjątkowego smaku, ale również z historii, która sprawia, że każdy łyk jest podróżą do gorących, meksykańskich dni.
W Ensenadzie jest jeszcze jedno miejsce gdzie legenda o powstaniu margarity jest żywa, ale pewnie podobnie jest w Acapulco i innych gorących kurortach Meksyku.
Nie zmienia to faktu, że margerita w ensenadzie jest wyjątkowa, a słony brzeg kielicha dotyka ust i kubków smakowych w super dwuznaczny sposób. Bardzo morski, bardzo oceaniczny.
2.12.2023
——————————–








