525 dzień wyprawy
I znowu nowy tydzień. W poniedziałki tradycyjnie w Playas de Tijuana jest targ uliczny. Przez ponad dwa kilometry po obu stronach ulicy ciągną się tymczasowe stoiska, na których sprzedają może śmieci. Oprócz paru stoisk z warzywami i owocami, a także ze sprzętem mechaniczno elektrycznym na potrzeby majsterkowania czy budowania, reszta kramów to ciuchy, często używane, i tak zwane mydło i powidło.. WIele rzeczy z wystawek w Stanach, z garażowych wyprzedaży, a może i z kradzieży. Same beznadziejne śmieci. Używki, kurzołapy. Mnóstwo dziwnych, przykurzonych w tych warunkach zabawek i maskotek dla dzieci.

Są też perełki. Dziś na przykład wypatrzyłam portfele z nadrukiem Szczególnie zainteresował mnie model z Emiliano Zapato. To meksykański rewolucjonista, który walczył by chłopi mieli swoją ziemię, a nie by ogromne hacjendy były we władaniu jedynie możnych.

Zapatyści walczyli o równe prawa do ziemi, dla biednych, by każdy miał swój spłachetek ziemi, a nie żeby bogaci, z pomocą wojska rządu odbierali biednym ziemię.
05.08.224
——————————




