292 dzień podróży
Dziś jak przystało na sobotę, jest wolne od zajęć codziennych i.. pojechaliśmy w trójkę: Krzysiek i Iwona i ja do Tijuany. Zwiedzaliśmy sporo miejsc. Najpierw krótki rzut oka na Playa de Tihuana, oglądaliśmy postępy pracy murarskich i konstrukcyjnych jednej z nieruchomości, potem przeszliśmy się po dzielnicy w okolicach nabrzeża, by zobaczyć nieszczęsny mur, który stoi na granicy. Tu w Tijuanie mur graniczny wchodzi dosyć głęboko do oceanu i podobno skutecznie oddziela Meksyk od USA.
Nieopodal siebie stoją sobie dwa mury. Stary i nowy. Są to raczej wysokie szczeble zrobione z solidnego materiału (metalu). Pomiędzy murami Trump chciał zbudować jeszcze betonowa zaporę, ale skończyła mu się kadencja. Nie zdążył…
Playa de Tijuana ma wiele serc, z którymi można się fajnie fotografować.

Naszym kolejnym celem na dziś była jednak stara Tijuana, tak zwane centrum miasta. Niska parterowa zabudowa, domy z początku XX wieku, wiele zburzonych, zaniedbanych. Jedna katedra. Całkiem ciekawa architektonicznie, ale w takim stylu latino, amerykańskim, czyli biedna, a udająca katedrę.. Bez specjalnych fajerwerków, bez bogatych zdobień czy raczej zdobienia na miarę meksykańskiego katolicyzmu.
W TIjuanie już za murem jest USA. Także jest tu sporo amerykańskich turystów. Podobno przyjeżdżają tu się najeść, napić i zabawić. Za małe pieniądze, w porównaniu do Kalifornii… która jest najdroższym stanem w całym USA.

Na głównych ulicach mijamy symbol Tijuany, osioł przemalowany na zebrę. To taki żywy symbol, można za pieniądze robić sobie z nim zdjęcia. Ja mówię pas.

Właściwym punktem programu na dziś jest restauracja Cesar. To tutaj, jak niesie wieść i miejscowa legenda, w 1927 roku narodziła się znana na całym świecie sałatka Cezar. Została stworzona przez włoskiego emigranta Césara Cardiniego, szefa kuchni, a następnie właściciela restauracji w Tijuanie, miejscu, gdzie do dziś jest nadal przygotowywana. Specyficzne połączenie składników i proste przygotowanie to tajemnica tego dania, które stało się bardzo popularne i zyskało międzynarodowy charakter, a jego różne wersje można znaleźć w menu wielu restauracji na całym świecie.
W restauracji Cesar stworzono z przygotowywania sałatki prawdziwy show. Kelner przy gościach przygotowuje na miejscu sałatkę. Można podziwiać jego zręczność i wyczucie.

Dziś nasze zmysły Iwona postanowiła zaskoczyć ślimakami, czyli jemy escargots. Oczywiście ostrygi (oysters) tym razem Rocefellera, czyli zapiekana, a na deser oktopus, czyli pulpo czyli ośmiornica (bosz… trzeba w trzech językach podawać nazwę).





Wszystko to w akompaniamencie wina z Walle de Guadelupe, cabernet sauvignon. Życie ma sens. !
16.12.2023
————————————–







