449 dzień wyprawy
Na jutrzejsze imieniny mąż kupił bilety do Polski. Taki prezent to ja rozumiem. Lecimy we wrześniu. Skrzykujemy też rodzinę, bo chcemy lecieć również do Malagi, ale jak będzie to zobaczymy… Może być ciekawie. Taka oto nastąpiła dzisiaj niespodzianka. Poza tym dzień upłynął mi na pracy (tym razem teksty o wymianie handlowej miedzy USA a UE), a Krzysztof szukał opcji różnych hoteli i mieszkań w Hiszpanii na wyjazd. Niby jeszcze do niego daleko ale coraz mniej dostępnych opcji…
Wieczorem udało się finalnie wybrać i kupić ten bilet. Wykorzystaliśmy Iwonę, zapłaciła kartą a my jej daliśmy gotówkę. Niestety pół wieczoru nie mogłam spać, bo okazało się że przy bookowaniu źle wpisała moje imię (zjadła ostatnią literkę) i przemianowała mnie na „male”, czyli mężczyznę.
Zaczęłam sprawdzać w nocy, jak to zrobić by to zmienić, bo lepiej, by było mieć zgodnie z tym co jest w paszporcie… Namierzyłam chat na liniach SAS, bo właśnie nimi lecimy, i udało mi się nawet z kimś porozmawiać. Ale okazało się, że kupiony bilet w stanach, trzeba ogarniać poprawki w stanach, przez Infolinię. To już jutro….
W każdym razie to już kolejna aplikacja linii lotniczych na moim telefonie….
21.05.2024
———————————



