473 dzień wyprawy
Po prawie dwóch miesiącach pochmurnego nieba wyszło wreszcie słońce nad Rosarito. Ale tak naprawdę. Nie chodzi o to, że jest ciepło, czy że było zimno, ale o to, że było szaro i depresyjnie przez dłuższy czas. Jak w Polsce w listopadzie, oczywiście z tą różnicą że nie padało i było ciepło. Prawie 20C.
Dzisiaj Krzysiek trochę grzebie przy samochodzie. Trochę poprawia węże od chłodnicy, trochę sprawdza łożyska, smaruje kalamitki na wałach napędowych sprawdza grubość klocków. Póki co wygląda że wszystko gra z naszym Defenderem. Można jechać…


14.06.2024
—————————–



