742 dzień wyprawy
No to lecimy do San Jose de Cabo. Rano wstaliśmy. Krzysiek słabo. Jeszcze się okazało że nastąpiła jakaś pomyłka (!) w sensie że się pomyli jak wykupywał ubezpieczenie i nie mamy ubezpieczenia wobec tego musimy się zastanowić co dalej. Plan był taki że w Cabo pójdzie do lekarza, a teraz to zobaczymy. Ogólnie widać, że jest chory, kaszel katar no nie jest dobrze.
Wylatujemy po 9 z San Diego, na lotnisko jedziemy Uberem, który bez problemów podjeżdża do hotelu. Wcześniej jeszcze jemy śniadanie hotelowe. Kawa beznadziejna, jak to zwykle bywa w takich hotelach, najtańszych (92 usd za noc) Krzysiek robi sobie gofry, bo już umie obsługiwać tą maszynę.
Na lotnisku szybko i sprawnie wszystko idzie. Czekamy trochę zanim wsiądziemy do samolotu, jak to zwykle bywa… ale rano nie ma tragedii. Jako tako człowiek funkcjonuje. W Air Alaska dają kawę i ciasteczko. Wypas…
Dolatujemy w niecałe dwie godziny do San Jose de Cabo. Pan w budce urzędnika lotniskowego wbija nam nieczytelną pieczątkę, wpisuje 180 dni. O to chodziło.
Idziemy na zewnątrz, mijamy punkt obsługi zwierzęcych pasażerów. Coraz więcej ludzi podrózuje z małymi zwierzakami, trzeba je chyba jakoś zadeklarować, ale nie wiem dokładnie…
Od razu spostrzegamy niewielki busik oklejony zielonymi napisami Localiza. Wsiadamy do niego czym prędzej i jedziemy do punktu oddalonego kilka minut od lotniska. Tam dopełniamy formalności, Krzysiek dokupuje ubezpieczenie, żebyśmy bez problemu jeździli po Cabo samochodem. Już po 15 minutach robię filmik z rys znajdujących się na samochodzie i wsiadamy. Auto wypożyczone. Ruszamy. Jedziemy do hotelu. Mamy do przejechania 40 minut. Wszysy lądują w San Jose de Cabo ale jadą do Cabo San Lucas. To bardziej turystyczna destynacja.
Jemy szybki lunch tuż obok hotelu w restauracji Higos y Olivos. Pyszne krewetki, naprawdę soczyście jest. Musimy trochę poczekać, bo doba hotelowa od 3…



Dojeżdżamy do hotelu Los Patios. Budżetowy, ale całkiem fajny. Jest czysto, jest basen, dużo kwiatów i zieleni. Podoba mi się.
Odpoczywam na basenie, Krzysiek poleguje w pokoju. Musi odpoczywać.
10.03.2025






