932. Znowu deszcz

932 dzień podróży

No dobrze, czas się przyznać Mamy przynajmniej dwutygodniowe opóźnienie w naszej podróży. Planowane niestety, ale co zrobić. Co to spowodowało? Zmianę pogody. Deszcze. Burze . Jesień. Na razie planujemy wyjazd do CHicago, a potem do Nowego Yorku Zatrzymamy się też u Natalki i Pawła. Tak, Natalka to ta dziewczyna, którą poznaliśmy w Bryce, dawno, dawno temu czyli w 2023 roku. No dobrze, nie było to aż tak dawno, bo dwa lata temu, ale dla nas to bardzo dawno temu. Ponad 850 dni temu… A możecie o tym poczytać w tamtym poprzednim wpisie, jak to było, jak sie poznaliśmy.

Dziś zaczyna lać około południa. Wczoraj była burza w nocy i ołamało nam osłonkę na dachu od lodówki, w sensie od wywietrznika lodówki i Krzysiek dziś rano sklejał i naprawiał.

Siedzimy w Luisku i każde znowu robi swoje. Ja próbuję pisać, Krzysiek planuje trasę.

Wieczorem szybka akcja. Ponieważ co chwila sprawdzamy pogodę i niby dziś miało być słonecznie, według prognozy sprzed 3 dni, ale znowu naszły chmury. Denerwujemy sie coraz bardziej, bo naszym zdaniem trudno będzie wyjechać z tego coraz bardziej zbierajacego sie błota. Kiedy tak dosyć dynamicznie dyskutujemy o tej sytuacji, przechodzi deszcz, wychodzi trochę słońca. No jakby obsycha.

Krótka piłka, szybka decyzja. Wyjeżdżamy. TO nic , ze 18. TO nic, że za 45 minut zajdzie sońca (albo szybciej) trzeba działać. Decydujemy , że wyjeżdżamy na dwa auta, nie podpinamy to Buicka tylko ja pojadę za RV. Ok. Spakowalismy się w 10 minut i ruszamy. Krzysiek przejechał, a ja nie. Utknęłam w gęstej, błotnistej mazi i za diabła nie mogłam wyjechać. Na szczęście do przeodu, do tyu, do przodu, do tyłu i tak sto siedemdziesiąt prób i jakoś się udało, cały czas dwóch gości campingowiczów pomagało mi aż w końcu trochę mnie wypchnęli z tego błota, sami się upaprując po pas. Akurat nadszedł Krzysiek, który odjechał dosyć daleko postawił Luiska na awaryjnych na ulicy i drałował ze 1,5 km.

Wsiadł, wjechał z dołku pod górę w błocie i już mogliśmy jechać z tego padołu błota. Jeszcze dwa razy zarzuciło ale wyjechaliśmy na asfalt. Potem już ja w Buicku on w Luisku dojechaliśmy do Wall. Miasteczko słlynne z Wall Drug, ma całkiem duży paring, gdzie dozwolone jest stanie kamperów. Na szczęście, bo byłoby super słabo. A tak, w miarę sie wyspaliśmy bez rozkładania slajderów.

Jeszcze zdecydowaliśmy się pojechać czym prędzej na myjnię, żeby to błoto nie obeschło na Buicku.

16.09.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.