1039 dzień wyprawy
Ciemno, bo jesteśmy w takich górkach, że słońce późno wstaje. W sensie wychyla się zza gór. Oprócz tego pełno chmur. W nocy bardzo spokojnie. Nawet się wyspaliśmy. Rano się trochę ociągamy, ale jak to zwykle ostatnio, po ósmej ruszamy. Jedziemy i jedziemy


dojeżdżamy do Tucson. Kawałek dalej mamy wymyślone miejsce na postój. Darmowy BLM. I fajnie. Dojeżdżamy w deszczu, potem przestaje padać. Mamy duże wątpliwości co do tego campingu, bo jednak deszcze mogą uczynić to miejsce bardzo śliskim. ALe w końcu stajemy. Godzinę póxniej leje jak z cebra.tworzy się potok wody, który przecina camping na pół… hmmm. Może do pojutrza obeschnie…oby…



01.01.2026



