1104. Powrót do Guerrero Negro

1104. Dzień wyprawy

Nie ma to jak być w domu. Trochę żartuję… Ale powrót do znajomego hotelu daje pewien komfort. Wiele rzeczy jest już znanych, wiadomo co i jak. Nawet wczorajsze zameldowanie poszło w 3 minuty. Dziś rano robimy jeszcze małe gotowanie!. Przygotowujemy posiłki na cały dzień, żeby mieć „swojskie jedzenie. Zatem kasze, makarony, szpinak, pomidorki, czosnek i takie tam smakołyki…

Potem ruszamy i przez znajome rejony i drogi jedziemy do Mulege, Santa Rosalia, i San Ignacio. I tu mała niespodzianka. Na placu głównym spotykamy w Defenderze parę z którą nawiązaliśmy kontakt z 6 lat temu jeszcze będąc w Ameryce Południowej. Niestety tam nasze drogi się nie przecięły. A tu , przez przypadek i bez umawiania się tak…!

Gadamy jak ze starymi znajomymi ze 2 godziny. Potem ruszamy w kierunku Guerrero Negro. Mamy nadzieje na kolejne spotkania już w szybszym terminie…

Festiwal wielorybów w Guerrero Negro

Znajdujemy najtańszy hotel w Guerrero Negro – 550 Peso za noc. Hotel nie jest delikatnie mówiąc najnowszy, a raczej z lat 50-tych ubiegłego wieku… Ale ma łóżko, łazienkę, gniazdka z prądem, a to właściwie wystarczy…

07.03.2026

——————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.