92 dzień wyprawy
O poranku zrywamy się nieco po 7. Nie chcąc obsikiwać mechanikowi podwórza przed firmą jedziemy tradycyjnie do Walmartu by załatwić poranne sprawy fizjologiczne. Wycieczka ma też przy okazji rozgrzać olej silnika, by można go było łatwiej zmienić.
Po powrocie do warsztatu, o 9.00 przyjeżdża ekipa, otwieramy zlecenie naprawy (wymiany oleju), ustalamy zakres robót i kwotę – 230 USD. W cenie tej jest robocizna wymiany oleju, olej, filtr i przełącznik świateł, który kilka dni temu się nam przepalił, a wczoraj ostatecznie wyzionął ducha.
Podróżnicza rzeczywistość nie zawsze jest instagramową sielanką, dlatego też ostatnie dni wizyt w wielu parkach spowodowały delikatnie mówiąc zabrudzenie naszych ciał. Znajdujemy zatem ciekawą opcję i jedziemy na miejski basen kryty, wraz z zapleczem do ćwiczeń i oczywiście prysznicami liczonymi w wejściówkę. Parkujemy i wyposażeni w niezbędny ekwipunek prysznicowy idziemy moczyć się godzinę w basenie, a potem bierzemy dłuuuugi prysznic…

W Salt Lake City spory jest dziś upał, takie orzeźwienie, dało nam trochę wytchnienia. Przed wyjazdem z miasta wracamy po jeszcze jedną część do mechanika, którą miał nam zorganizować. Przy okazji poznajemy jego żonę Moni (z pochodzenia Austriaczka), po czym żegnamy się wylewnie i wyruszamy międzystanową drogą 80 w kierunku północno wschodnim.
Na pożegnanie z Salt Lake city kupujemy sobie duże lody w Walmarcie.

Pokonujemy kilkanaście kilometrów ostrego podjazdu. Zmieniamy nieco klimat na bardziej zielony i znajdujemy spokojne miejsce na nocleg nad brzegiem jeziora.
30.05.2023



