Argentyna – Dzień 155

Dzień sto pięćdziesiąty piąty 25.02.2019

Dzień mija na naprawie Defendera. Co się okazało? Pojechaliśmy z dosyć prozaiczną sprawą regulacji zaworów do Colonia Suiza, tuż obok Bariloche (przy czym „tuż obok” oznacza w Argentynie około 30 -50 km). Namiar na mechanika specjalizującego się w Defenderach dostaliśmy od Francuzki Sary, podróżującej Defenderem, którą przypadkiem spotkaliśmy w Los Antiguos. Warsztat znaleźliśmy dosyć szybko, ale zanim znaleźliśmy mechanika Diego, który akurat pojechał do Bariloche, minęło trochę czasu.

sdr
sdr

Diego fachowo zabrał się do naprawy i regulacji zaworów, przy okazji mówiąc nam, że alternator się kończy i należy go wymienić. Mamy taką część na zapas, wiec nie ma problemu… Wymieniamy. Trochę zdziwieni jesteśmy tym faktem, bo wymieniany był na nowy tuż przed wyjazdem. Na szczęście przezornie zabraliśmy jeszcze jeden na zapas! Podczas oględzin poszczególnych podzespołów okazało się że łożysko na pokrywie rozrządu zaczyna piszczeć. Zdecydowaliśmy się też na wymianę jego, korzystając z okazji, że Diego ma bardzo dobrze wyposażony warsztat w części do Defendera. To nie koniec przygód mechanicznych (nieszczęść!!!) bo po zdjęciu pokrywy zaworów przed wymianą łożyska, okazało się, że większy problem mamy z paskiem rozrządu. Pasek zaczął się zsuwać z kół zębatych rozrządu i dosyć poważnie został uszkodzony, równocześnie wyślizgał niewielki rower od wewnętrznej strony pokrywy rozrządu. Jak się okazało (mamy nadzieję, że to jest faktyczna przyczyna) koło zębate napędzające na wale korbowym mieliśmy starego typu, przed modyfikacją fabryczną, bez zabezpieczeń stabilizujących pasek. Nasz mechanik, również tą część miał w swoim magazynie warsztatowym, także wymienialiśmy komplet rolek rozrządu plus pasek, dla całkowitej pewności. Na kolejne 50 tysięcy kilometrów mamy nadzieję, że ta wymiana wystarczy… Przy okazji tak szerokich prac wymieniony został filtr powietrza. Zatkany był też wężyk układu chłodzenia, odpowietrzenia termostatu. Diego przeczyścił go i udrożnił, poprawiając tym samym sprawność układu. Lżejsi o 10 tysięcy Pesów argentyńskich wyjechaliśmy z warsztatu pełni nadziei, że będziemy mieli trochę spokoju przez kolejne kilometry jazdy.

sdr

dav

sdr
sdr
sdr
sdr
sdr
sdr
dav
dav

dav

Ja zajmuję się kotem bo takiego podobnego do mojego to jeszcze nie widziałam…

dav

W międzyczasie robię zakupy w warzywniaku. Tylko marchew i ziemniaki. Od wczoraj moczy się druga część grzybów, na zupę. Kiedy już wyjeżdżamy z Colonia Suiza jedziemy wzdłuż jeziora… i znajdujemy tuż przy rzece dobre miejsce na postój. Gotujemy zupę i oglądamy kolejny odcinek serialu Counterpart. Niestety nie chcemy zostać tu na noc, choć miejsce całkiem urokliwe, piękne widoki i rzeka blisko. W aplikacji IOverlander jest jednak kilka niepochlebnych opinii o tym miejscu, że zdarzają się tu częste kradzieże i próby rabunku. Nie czuję się bezpiecznie, więc nie ryzykujemy i jedziemy dalej. Noc spędzamy na plaży miejskiej w Bariloche. Widok na jezioro Nahuel Huapi – bezcenny…

IMG_3894