Dzisiaj zwiedzamy Antafogastę. Trochę odpoczywamy, trochę sprawdzamy różne rzeczy w motorze, naciągamy łańcuch i inne potrzebne sprawy. Jedziemy jakieś 17 km od miasta, zobaczyć jeden z najpiękniejszych okolicznych naturalnych pomników – La Porton. To stworzony przez przyrodę naturalny most, brama w oceanie.
Wszystkie wpisy, których autorem jest gsk
Chile – sto dziewiąty dzień wyprawy
Dziś miał być spokojny dzień. Zaplanowaliśmy na dziś nie więcej niż 270 km. Chcieliśmy przejechać z Taltal do Antofagasty, po drodze oglądając rzeźbę zwaną Ręka pustyni (Mano del Desierto). Przejechaliśmy spokojne 230 kilometrów. W Chile co kilka kilometrów zbudowane są kapliczki.
Chile – sto ósmy dzień wyprawy
Życie ma sens… Rano budzą nas fale oceanu. Otwieram drzwi od pokoju i widzę. Pięknie szumiące fale. Żeby nie było za pięknie, zachmurzenie jest pełne. Pełne to mało powiedziane. Po prostu niebo jest szczelnie zasnute, ale prawie tak, że niebo niemal się zlewa z wodami oceanu w jedną tonację.
Chile – sto siódmy dzień wyprawy
Coś nie mamy szczęścia do pogody. Gonią nas ciągle chmury i mgły, a my uciekamy przed nimi na północ. Rano ponownie, bardzo nas zdziwiła pogoda. Wczoraj jak przyjechaliśmy do Copiapo, było gorąco, ciepło, bezchmurnie i słonecznie. Ranek nieco chłodny i bardzo pochmurny.
Chile – sto szósty wyprawy
Dzień jak co dzień. Z tą różnicą, że dziś budzimy się wyspani i wypoczęci. Naprawdę sprężysty materac pozwolił solidnie wypocząć. Śniadanko – płatki, tosty i sok z melona. Idziemy rzucić okiem na miasto, wypłacamy pieniądze z bankomatu i jedziemy dalej. Pogoda nie zachęciła nas, żeby dłużej zostać w La Serena, jest pochmurno, nie widać w ogóle słońca, nie jest też ciepło.
Chile – sto piąty wyprawy
Dzisiaj dzień drogi. Z planowanych 200 km do taniego campingu w Las Vilas, zrobiło się 480 km. Powodem tego byłą pogoda. Po wyjeździe ze słonecznego i upalnego Santiago, a pierwszą linią gór unosząca się mgła zrobiła się tak gęsta, ze zaczęła się skraplać na kaskach.
Chile – sto czwarty wyprawy
Wyspani wyruszamy dziś do Santiago. Rano w Vina del mar jest niewielki chłodek. Niebo przykrywa warstwa chmur, nie widać słońca. Nie ma więcej niż 12 stopni. Pakujemy się i jedziemy. Przejeżdżamy przez miasto, jeszcze raz podziwiając jego niezwykłe, strome położenie.
Po kilkunastu kilometrach za miastem, zaczęliśmy zastanawiać się, czy nie wyciągać podpinek.
Chile – sto trzeci wyprawy
Dzisiaj wycieczka do Valparaiso. Oddalony o parę kilometrów od naszego hotelu duży port w Chile. Miasto było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Historia miasta jest długa, bo pierwsze wzmianki dotyczą XVI wieku. Miasto wyrasta niemal z Oceanu Spokojnego, większość domów stłoczona jest na wzgórzach, które osłaniają port.
Chile – sto drugi dzień wyprawy
Rano budzi nas słońce.. wstaliśmy późno, bo słońce późno wyszło. Andy bowiem determinują widok na słońce i jego położenie względem ruchu Ziemi. Jedziemy dziś do Vina del mar. To pięknie położona miejscowość nad samym morzem. Poranek w Chile naszego pierwszego dnia ponownego pobytu w tym kraju, przychodził dużej niż zwykle, a to z powodu wysokich gór , które zasłaniały nam słońce.
Chile – sto pierwszy dzień wyprawy
Drugi raz w Chile. To był najbardziej stresujący wjazd, jaki sobie mogłam wyobrazić. Niby widziałam na mapie, że są jakieś serpentyny. Niby widziałam, że trzeba z 4300 m n.p.m. zjechać na przynajmniej 1000 m n.p.m. w ciągu 5-10 minut początkowego odcinka trzeba było zjechać najgorsze kilkanaście kilometrów w mojej „karierze motocyklowej” co prawda mój mąż mówi, ze to najpiękniejsza droga, którą jechał do tej pory na motorze, ale we mnie odezwał się z siłą wodospadu wielki lęk wysokości i przez prawie 10 minut nic się nie dało z nim zrobić.