Boliwia – dzień 226

Dzień dwieście dwudziesty szósty 07.05.2019

Ranek przychodzi jak zwykle szybko i z bólem głowy. Bynajmniej nie od jakiegoś alkoholu. Po prostu wysokość robi swoje. W nocy znowu się budzimy, nie możemy spać. Ciągle to samo, trudności z oddychaniem. Na szczęście Sucre, gdzie jedziemy leży na wysokości 2700, także nie powinno być większych problemów… Najpierw jedziemy do Potosi. To jedno z większych kopalnianych miast w Boliwii. Położone w górach , ulice o dużym nachyleniu, trudno sobie czasem wyobrazić jak można tam podjechać, a jednak…

Organizujemy się sprawnie, znajdujemy biuro centralne ENTEL i jedziemy wyjaśnić dlaczego nie działa karta telefoniczna którą kupiliśmy. Trochę to trwa, okazuje się, że musimy zarejestrować i siebie i telefon. Prawie godzinę trwają formalności a finalnie Internet w naszej komórce i tak nie działa. Pani tłumaczy, że słaby sygnał. Nie bardzo w to wierzymy, ale na razie nic nie wskóramy. Musimy poczekać. ..

W Millares jemy obiad i jedziemy dalej. Niezwykle tanio – 5 zł od osoby… Można żyć..

IMG_7611 IMG_7607

Po 16.00 dojeżdżamy do Sucre. Słońce niestety zasłaniają chmury, wiec na pierwszy rzut oka, miasto wydaje się nieco ponure. Białe budynki, na starym mieście pełen kolonialny styl. Tłok. Pełno ludzi. Na wąskich ulicach zatłoczenie – poziom master. Całe miasto stoi. Ale nie, jakoś się przemieszczamy. Na głównym placu łapiemy darmowy Internet, zczytujemy koordynaty które przysłała nam Anka. Jedziemy dziś do domu Franka. Frank jest Niemcem, który  zakochał się swego czasu (4 lat temu) w Boliwijce Roxanie. Frank jest motocyklistą, podróżuje po świecie. Ale teraz osiadł w Boliwii i żyje. Gniazduje.. Ma dwa domy w Sucre i Anka zarekomendowała nas, jako swoich przyjaciół, którzy potrzebują się trochę zatrzymać w Sucre.

I tak oto jesteśmy w Sucre, jemy kolacje z Frankiem i Roxaną. Oboje przesympatyczni i bardzo otwarci. Wieczorem pełni nowych energii idziemy jednak spać. Boliwijskie wina mamy już popróbowane… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.