Dzień czterysta trzeci 31.10.2019r
Sprawy czasem toczą się mimochodem poza nami i nie ma co za bardzo się zastanawiać nad tym :). Taki jest i dzisiejszy dzień. Jeszcze wczoraj uzgodniliśmy, że jedziemy razem do Loja, sporej miejscowości oddalonej o dwie godziny drogi na północ. Jedziemy jako osoby towarzyszące, Padre będzie załatwiał różne sprawy u biskupa i w mieście. A przy okazji zrobimy zakupy spożywcze na kolejne dni pobytu w Valladolid.
Droga jest totalnie pokręcona. Nie spodziewaliśmy się chyba, że Ekwador ma, aż tak urozmaicony teren. Malownicze wzgórza ciągną się po horyzont i nie widać ich końca. Finalnie dotarliśmy do kolejnego miasta Zamora, oddalonego od Valladolid o prawie 150 km. Gdyby dalej jechać tym szlakiem dotarlibyśmy do amazońskiej części Ekwadoru.
Padre Łukasz jest bardzo komunikatywny i rozmowy podczas przejazdów pomiędzy poszczególnymi punktami, jest skarbnicą wiedzy o lokalnych mieszkańcach, zwyczajach…
—————————-




