344 dzień wyprawy
Nasze życie zrobiło się dosyć mocno uporządkowane i dosyć mocno zrutynizowane. Przede wszystkim każdy ranek rozpoczyna się kawą, którą robi lokalny barista Andrzej :). Nie dopuszcza nikogo do ekspresu ciśnieniowego. Wiadomo, to ostatnia fucha która mu została w tym domu.
