936. Chicago!!!

936 dzień wyprawy

Wstajemy skoro świt. Jedziemy do Jurka i Marty do Palatine. Tam mamy zostawić Luiska, by potem już tylko Buickiem jechać do Agnieszki. Tam czeka na nas Iwona, która wczoraj już doleciała. Tak też robimy.

Jurek ma piękny dom, pełen rasowych kotów.

935. Cały dzień w drodze

935 dzień wyprawy

Jedziemy cały dzień spaliśmy na tym nieszczęsnym Rest Area, jak się tylko wjeżdża do Wisconsin. Niby ok ale wiadomo, że za bardzo nie wolno, ,bo są tabliczki że ” no Overnight camping”. Ale przyjechaliśy o zmierzchu, potem w sumie wcześnie rano, chyba o 8 wyjechaliśmy.

934. Wymiana filtra paliwa

934 dzień wyprawy

Rano wstajemy w zaadzie zmęczeni. Ja się przebudzam już po szóstej. Ciągle ciemno, niebo zaciągniete chmurami okrutnie. Przejaśnia się dopiero około 7.20. Decydujemy podjechać do miasteczka naprzeciwko Kimball. Najpierw sklep z częściami. Nie ma tego czego szukay A szuamy takiego jakby motylka, by zdjąć filtr paliwa, bo mamy podejrzenie,że to on może być przczyczyną przerywania dopływu paliwa, przez co auto przerywa i nie ciągnie.

933. Ściana deszczu

933 dzień wyprawy

Pogoda nas nie rozpieszcza. Rano troszkę nie padało, a potem znowu zaczęło pada, pote jeszcze bardziej, a potem już normalnie ściana deszczu. Postanowiłam zrobić szybko w Wall pranie i podjęchałam do automatów, pomimo nie najepszych recenzji na google, które twierdziły, że pralki śmierdzą.

932. Znowu deszcz

932 dzień podróży

No dobrze, czas się przyznać Mamy przynajmniej dwutygodniowe opóźnienie w naszej podróży. Planowane niestety, ale co zrobić. Co to spowodowało? Zmianę pogody. Deszcze. Burze . Jesień. Na razie planujemy wyjazd do CHicago, a potem do Nowego Yorku Zatrzymamy się też u Natalki i Pawła.

929. Ogromna burza

929 dzień wyprawy

To była sądna noc. Zaczęło sie prawie niewinnie. Niebo wczoraj wieczorem zaszły chmurami. potem zaczęły się błyski, ale takie, że obejmowały pół nieba. komórki burzowe rozbudowały sie potężnie, po czym po godzinie takiego rozbłyskiwania na niebie zerwał się ogromny wiatr, a zaraz po nim deszcz.

927. Devil’s Tower

927 dzień wyprawy

Dzisiaj super wyeksploatowany dzień. Wyjechalismy o 9 rano, a wróciliśmy około 19. Ale też pełno punktów turystycznych dziś mieliśmy do zobaczenia. Po pierwsze pojechaliśmy do Rapid City. Muszę przyznać, że mnie rozczarowało to miasteczko. Nawet się tam specjalnie nie zatrzymujemy, przejeżdżamy przez dwie uliczki, na których na rogach stoją rzeźby prezydentów.