850. Nareszcie w domu…

850 dzień wyprawy

To dziwne, ale nareszcie jesteśmy w domu. Wchodzimy do naszego Luisa, budzimy się w naszym Luisie, oczywiście w nocy, o drugiej, potem o czwartej. Jet lag bardzo dokucza. Ale jest piękne. Czujemy się bardzo u siebie, w domu… To nic, że to Meksyk. My jesteśmy u siebie… Już od dawna mamy takie poczucie że Polska nam się mentalnie oddala…

W sklepie widzimy owoce które kochamy, papaje, mango, melony, avocado. I w ogóle inne niedogodności meksykańskie, ale czujemy się u siebie. I są one jakoś mniej irytujące niż te za oceanem.

Niestety moje czoło dogorywa, bo ugryzienia z hotelu w stolicy Meksyku bardzo dokuczają. Nawet powiększyły się i swędzą… Szlag by to.

Ugryzienia. chyba pluskwy jednak

26.06.2025

———————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.