946. Dzień dobry Ohio

946 dzień wyprawy

Noc słaba. Niby fajnie, bo za free na parkingu dla ciężarówke, ale Amerykańscy kierocy mają takie coś, że niektórzy nie wiem czemu nie wyłącają silnika. to nie tak że chłodnia chodzi tylko silnik. diś w nocy na przykład z cztery auta piłują silnikiem szok. Może klima im chodzi? ale nie jest aż tak gorąco? nie wiem. w każdym razie słabo się spałoo 6.30 wstałam kawa pisanie. nie ma co leżeć. zresztą od 22 śpimy, także można wstać.

Aktualizacja: mąż mi powiedział, ze to może być od chodni, e to agregat tak gośno chodzi. ale coś okropnego! nie można spać w takm hałasie

ale wstajemy, jemy, jedziemy. Wjeżdżamy do Ohio. Domy jakby inne, jakby więcej „murowanych” miasteczek. Jedziemy do Costco. Tankowanie najtańszego paliwa, potem zakupy szybkie. Najdroższa oprócz mięsa jest vitamina D3. Ale trudno.. Dalej już jedziemy, w międzyczasie postój na szybki lunch, a potem już dojeżdżay na camping, niedaleko parku Cuyahoga Valley. ALe o tym jutro.

Camping przyjemny, rozkładamy się, kiedy już wyciągnęliśmy podpory i slajdery rozłożyliśmy, okazało się że internet nie łapie, bo nad naszym wspaniałym Luiskiem są gałęzie drzew, które dla starlinka są przeszkodą. Wobec tego musieliśmy trochę przestawiać samochód znowu, czyli wciągnąć podpory (jacks) i slajdery. Ale po chwili już wszystko było ok, także ruszyliśmy na krótki rekonesans po okolicy na rowerach.

Okolica jest piękna. Dobrze, że jesteśmy tu na 3 noce. Trochę odpoczniemy, ale w sumie to pracy przed nami dużo. Krzysiek robi filmy, musimy zobaczyć plan na ewentualny wyjazd do Kolumbii (tak, ale to inna historia, całkiem), ja muszę książkę i nauka ciągła angielskiego. Bez zmian… Nowe słowo na dziś: Maze. labirynt. po hiszpańsku : el laberinto.

30.09.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.