4 dzień wyprawy.
Transport ro-ro w przypadku samochodu wyprawowego czasami jest stresujące. To znaczy wtedy jest stresujące, kiedy człowiek jedzie na roczną wyprawę, a w samochodzie ma dużo gratów które mają być mu pomocne. Denerwuje się wtedy, kiedy agent portowy z Veracruz pisze, że służba graniczna jest wyjątkowo restrykcyjna, że nie należy ich poganiać, że nie można wywierać presji i ogólnie stwarza takie wrażenie, że człowiek już żałuje, że nie zrobił wysyłki do Kanady, bo może tam są normalniejsi celnicy.
Nie ma chyba złotego środka, by zdławić w sobie ten niepokój o samochód, który ma być naszym domem podczas najbliższego roku. Trzeba to wziąć na klatę i jakoś przełknąć ogromny niepokój.

Czujemy się dziś tak sobie. Chyba jakiś wirus, jakieś przeziębienie. Diabli wiedzą. Krzysiek gorzej, ja trochę lepiej. Krótki spacer dziś w słońcu, bo jakoś tak trudno było nam odpuścić łażenie po mieście. Człowiek chce się tak nacieszyć tą Malagą.
03.03.2023
————————————



