Urugwaj – sto dziewięćdziesiąty dziewiąty dzień wyprawy

SONY DSC

Robiłam wczoraj najdroższy rosół w swoim życiu. Za każdym razem kiedy idę do sklepu tak samo zwala mnie z nóg. Nie wiadomo czemu człowiek ciągle przelicza to na dolary i porównuje, albo do polskich cen, albo chociaż do argentyńskich. Jednak jeść trzeba, a rosół chodzi od jakiegoś czasu za nami, więc nie ma rady na ceny.

Można by powiedzieć, że dziś dzień jak co dzień w Mercedes. Sąsiedzi już nas rozpoznają, sprzedawca w sklepiku obok też. Idziemy po śniadaniu znanymi uliczkami do sklepu. Poznajemy normalne, codzienne życie w Mercedes. Cały czas zastanawiamy się co zrobić z pozostałym czasem, który mamy przed wypłynięciem do Hamburga. Z jednej strony ciągnie nas aby zobaczyć coś nowego jeszcze. Żeby nie mieć poczucia straty czasu. Ale z drugiej strony jesteśmy u wspaniałych ludzi – przyjaciół i miło spędzamy czas. Dowiadujemy się wielu ciekawych spraw o tak odległym z naszego punktu widzenia w Polsce kraju jakim jest Urugwaj. Nie tracimy tu czasu.

SONY DSC

Czasem trzeba w takiej długiej podróży zwolnić, aby mieć czas na nabranie dystansu do życia i uświadomienie sobie co w nim jest najważniejsze. Na większe podsumowania będziemy mieli jeszcze dużo czasu po powrocie. Przecież nasza podróż jeszcze się nie skończyła, mamy jeszcze przed sobą ponad miesiąc w drodze. I tu w Mercedes w tak dalekim miejscu nachodzą nas różne ciekawe myśli. Trzeba robić to co się lubi i co daje spełnienie w życiu. Oczywiście jestem daleki od chodzenia z głową w chmurach, ale realizacja swoich marzeń jest bardzo ważna i daje siłę do kolejnych wyzwań. Szczególnie jeśli można robić to we dwoje…

O, takie refleksje czasem mnie nachodzą… Pomimo, że trochę tu marzniemy. Nie żeby było bardzo zimno. W końcu Urugwaj to ciepły kraj, ale jesteśmy tu w środku zimy i w nocy jest około 6 – 8 stopni na plusie. W dzień cieplej, nawet do 20 na słońcu, chyba, że są chmury, wtedy temperatura jest sporo niższa.

Napisz do nas
Facebook
YouTube