Urugwaj – dwusetny dziewiąty dzień wyprawy

SONY DSC

Nadeszła wiekopomna chwila. Po długich godzinach oczekiwania w zimnym hotelowym pokoju (choć na szczęście zmieniliśmy pokój na mniejszy i z ogrzewaniem na ostatnią noc), doczekaliśmy wreszcie się naszego statku. Rano o 8.00 zadzwonił budzik. Pierwsze co zrobiliśmy, to sprawdziliśmy w Internecie na marinetrafic nasz statek. Udało się ! jest! Grande Amburgo stał w porcie w Montevideo, według danych internetowych. Ubraliśmy się, spakowaliśmy się i ruszyliśmy na parking. Na szczęście dla nas parking okazał się być bezpieczny.

SONY DSC

Trochę się martwiliśmy, bo zostawiliśmy motory z całym ekwipunkiem, z sakwami, z workami. Co prawda przykryliśmy je pokrowcami, ale co to za ochrona!? Pomyślnie dla nas, cały bagaż był nienaruszony i spokojnie mogliśmy jechać w stronę portu.  Spokojnie przejechaliśmy trzy przecznice, zaczął się poranny ruch i był spory tłok na drodze.

Dojechaliśmy do bramy, zatrzymaliśmy się i już widzimy parę machającą do nas. Okazało się że to Suzi i Ruedi z Australii i częściowo ze Szwajcarii (są multinarodowi, mają domy w dwóch krajach). Obok druga para ze swoim zaparkowanym obok camperem. TO nasi najbliżsi towarzysze podczas rejsu. Witamy się i czekamy wspólnie na agenta, który za paręnaście minut przyjechał. Okazało się że to Fabrizio, ten sam młody człowiek, który prowadził naszą odprawę, kiedy przyjechaliśmy do Montevideo.

SONY DSC

Wszelkie formalności nas, motocyklistów w zasadzie nie obchodziły. Samochody pojechały na rentgen, a my czekaliśmy. Celnicy zabrali tylko nasze pozwolenia na motory i nic więcej. Podjechaliśmy pod statek i czekaliśmy jeszcze około godziny na możliwość wjazdu do środka.

SONY DSC

Najpierw wyjechali pasażerowie, którzy przyjechali Grande Amburgo do Montevideo. Włosi i Niemcy. Pierwsze o co pytamy, to czy kucharz jest ok. To nas najbardziej interesuje…

 Ze statku wysiadł jeszcze Gonzales – ten sam cargo agent, którego poznaliśmy podczas pierwszego rejsu, podczas postoju w Zarate i później spotkaliśmy się ponownie, gdy wysiadaliśmy z Grande Amburgo w Montevideo. Gonzales jest motocyklistą, jeździ Honda Translapem. Przywitaliśmy się serdecznie. To miłe spotkać „starych znajomych”.

SONY DSC

Przyszła wreszcie chwila wjazdu na statek. Po metalowym trapie wjechaliśmy na poziom szósty i zaparkowaliśmy motocykle. Dobre wiadomości, które już od spotkania z pasażerami mieliśmy to takie, że jest nas tylko trzy pary pasażerów. Dzięki temu, że nas tak niewiele, mamy kabinę z oknem. Dzięki Bogu nie musimy spędzać rejsu w „norce” bez okna.

Napisz do nas
Facebook
YouTube