Laos – dwudziesty piąty dzień wyprawy

luang prabang 190

Dzień pełen wrażeń. Wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Sabaidee (sabaidii) oznacza dzień dobry. Każdy pozdrawia się tym słowem. Wypożyczyliśmy rano rowery. Przejechaliśmy miasto wzdłuż i wszerz. Nie jest wielkie. Duża ilość świątyń, praktycznie na każdym kroku, gdzie się nie ruszysz – świątynia. Luang Prabang to miasto wpisane na listę światowego dziedzictwo UNESCO.

luang prabang 168

Jest antyczna stolicą tego regionu, starego królestwa Lany. W mieście dominuje niska, jednopiętrowa zabudowa. Jest bardzo wiele kamienic w stylu kolonialnym, z dużą ilością drewna. Drewniane drzwi, okna wraz z okiennicami, płotki, ogrodzenia, podbitki dachowe. Miasto leży w dolinie, otoczone pasmami gór. Odwiedzamy Royal Palace Museum, Świątynie Wat Zieng Thong, najstarszą świątynię w Luang Prabang, wspinamy się na szczyt wzgórza Phou Si, gdzie oprócz zapierającego dech widoku na miasto, jest świątynia Wat That Chomsi. Wspinamy się to dobre określenie, ponieważ by dotrzeć do świątyni trzeba przejść aż 350 stopni stromych schodów.

luang prabang 109

Wieczorem ponownie odwiedzamy nocny targ. Liczne stoiska, to znaczy na ziemi ułożone towary na ceratowych matach i sprzedawczynie zachęcające do kupna. Jutro rano przed nami nie lada wyzwanie. Musimy wstać o piątej rano, by uczestniczyć w „karmieniu mnichów” Ceremonii, jaka odbywa się co rano, podczas której głównymi ulicami miasta przechodzi procesja mnichów, a ludzie ofiarowują im jedzenie i okazują swój szacunek.

luang prabang 094

By zorganizować najbliższe dni kupujemy bilety na autobus do Vientianu – naszego następnego celu wyprawy, a także, niejako w pakiecie kupujemy także bilety lotnicze do Hanoi. Ze stolicy Laosu polecimy do Wietnamu. Podróż autobusem zajęłaby dużo czasu (około 24 godziny), i wymęczyłaby nas okrutnie. Zadecydowaliśmy się więc pozwolić sobie na trochę luksusu.

luang prabang 125

Napisz do nas
Facebook
YouTube