Wszystkie wpisy, których autorem jest Wiesława Rudź

362. Pierwszy dzień w nowym miejscu

362 dzień wyprawy

Pobudka jest już o trzeciej. Albo o czwartej. No nie wiadomo, bo człowiek próbuje zasnąć, jest wcześnie, a tu za oknem koguty pieją. To mistrzostwo świata. I tak piały do siódmej. Oczywiście do tego jeszcze każdy odgłos mnie budził, bo to nowe miejsce i nie przyzwyczajona byłam do hałasów różnych, a tu jednak koty przez okno wchodzą i z łoskotem spadają na ziemię.

354. Ostatni roboczy piątek

354 dzień wyprawy

Dziś z nart wracają Iwona i Andrzej, także teoretycznie ostatni dzień opiekujemy się Alim. Daje w kość. Jest tak żywotny, że czasem trudno sobie z nim poradzić. Zostawiamy go na godzinę i jedziemy na małe zakupy. Uzupełniamy lodówkę i mamy chwile spokoju… Nie zmienia to faktu, że do późnego wieczora jesteśmy z tym niezmordowanym psem 🙂 Wieczorem udaje nam się go „okiełznać” i oglądamy jakiś film w TV.