229 dzień podróży
Wstajemy rano skoro świt. Słońce ledwie wyszło zza gór. Nawet nie jemy śniadania. Ja tylko wymusiłam na mężu poranną kawę, bo przecież jak się ruszyć bez kawy? (Normalnie…) Szybko wypijam i już 7,30 jesteśmy w trasie. Jedziemy prosto do Las Vegas, przejeżdżamy przez Mojave, szybko jesteśmy na autostradzie nr 15.