106 dzień wyprawy
Mieliśmy spać w Missoula, ale najpierw się okazało, że parking przy Cabelas jest jakiś taki słaby, potem , że na Walmarcie nie można spać, bo są tabliczki z zakazem (no overnight parking), więc podjęliśmy decyzję żeby jechać dalej.
106 dzień wyprawy
Mieliśmy spać w Missoula, ale najpierw się okazało, że parking przy Cabelas jest jakiś taki słaby, potem , że na Walmarcie nie można spać, bo są tabliczki z zakazem (no overnight parking), więc podjęliśmy decyzję żeby jechać dalej.
105 dzień wyprawy
Plan dziś nie jest specjalnie napięty. Poranek w legalnym miejscu noclegu jest zawsze mniej stresujący niż miejscówka na dziko Zatem leżymy trochę dłużej niż przystało podróżnikom. Ale świadomość , ze na śniadanie mamy wczoraj upieczony chlebek, skutecznie podrywa nas na nogi.
100 dzień wyprawy
Niepostrzeżenie minęło nam sto dni w podróży. Zupełnie tego nie zauważyliśmy, ale spaliśmy dziś jak zabici. Ostatnie dni w parku Yellowstone były super intensywne. Dziś odsypialiśmy. Wstaliśmy rano, zarządziłam sprzątanie auta. Potem kawa, śniadanie inne przyjemności.
Spotykam przed sklepem fana Trumpa.
99 dzień wyprawy
Rano wstajemy wcześnie, ale nieśpiesznie. Wczoraj był super bardzo intensywny dzień i jesteśmy zmęczeni. Ale na szczęście w nocy spaliśmy bardzo dobrze, na znanej nam już miejscówce w lesie.
Zjeżdżamy do West Yellowstone, łapiemy zasięg, szybko załatwiamy telefony, toaletę i jedziemy do parku.
95 dzień wyprawy
Super niebieski ptak patrzy na mnie gdy piję poranną kawę. Muszę sprawdzić co to za gatunek.. Po południu już wiem… to montaun bluebirds. Po prostu górski niebieski ptaszek… Kawa smakuje bardzo dobrze w takich okolicznościach przyrody. Nic dodać nic ująć.
93. dzień wyprawy
Nasz miejscówka znaleziona wczoraj wieczorem okazała się wręcz idylliczna, no, może poza rojami komarów i muszek, które usiłowały wedrzeć się do naszego pojazdu. Jednak rano, z każdą minutą, wschodzącego słońca, ich zaciekłość malała i mogliśmy spokojnie podziwiać widoki na sąsiednie góry odbijające się w tafli jeziora.
90 dzień wyprawy
Rano wstajemy kompletnie nieśpiesznie, wyspani, wypoczęci. Nareszcie. Jemy śniadanie, robimy sos na późniejszą porę do makaronu, gadamy długo z dziewczynami. Finalnie około 10.00 wyjeżdżamy, ale jedziemy nieśpiesznie w stronę Prince. Nic nas nie goni. Zajeżdżamy do Green River, tutaj na aplikacji Gas Buddy namierzyliśmy najtańsze paliwo, więc tankujemy za 100 USD i jedziemy dalej.
89 dzień wyprawy
Dziś dzień rozpoczął sie dla nas jeszcze jak było ciemno. Budzik dzwoni jak szalony, nie wiadomo po co o głupiej porze 4:39. Oj… odzwyczailiśmy się już od tego, że coś nas budzi i wyrywa ze snu… W każdym razie dziś tak trzeba.
85 dzień wyprawy
Poranek na wysokości około 1800 mnpm jest nieco bardziej rześki niż ten w okolicach Monument Valley. Znajdujemy się dziś w okolicach Parku Natural Bridges. Tam mamy zamiar spędzić najbliższe godziny. Wcześniej smażymy naleśniki na śniadanie i spodziewamy widok z naszej miejscówki nocnej, na sąsiednie góry oświetlone wschodzącym słońcem.
84 dzień wyprawy
Zrywamy się o poranku, aby dotrzeć ponownie do Puntu gdzie Forest Gump zrezygnował ze swojego biegu przez Amerykę. Dzisiejsza pogoda ułatwia nam fotograficzne zadania, słońce w plecy oświetla góry i pozwala ładnie uchwycić kontur krajobrazu. Obfotografowujemy zarówno samochód jak i siebie we wszystkich możliwych punktach tego miejsca.