Boliwia – Dzień 281

image218

Dzień dwieście osiemdziesiąty pierwszy  01.07.2019

Zbierałem się już od dłuższego czasu za wymianę olejów w Defenderze. Przejechaliśmy już w Ameryce Południowej około 35.000 km. Poprzednie wymiany robiliśmy w różnych miejscach, ale w warsztatach na naszej trasie. Czasem przy okazji naprawy jakichś nawalających części, a czasem przy okazji przeglądów okresowych. Tym razem postanowiłem zrobić to sam i na dodatek w rozszerzonym zakresie, bo doszła jeszcze wymiana olejów w mostach i reduktorze.

Przed południem jeszcze idziemy na zakupy do obiadu. Wczoraj Max zapytał czy nie pogotujemy również w tygodni czegoś, bo Maria jakoś tak niespodziewanie poszła na urlop na tydzień :) Zatem dziś przygotowania do pomidorowej i resztek z wczorajszego obiadu…

Na placu mam do dyspozycji kanał. A właściwie takie podwyższenia betonowe na które się najeżdża autem. To duże ułatwienie, nie trzeba leżeć pod autem na betonie. Oleje i filtr udało mi się kupić po długich poszukiwaniach w Tupiza. Diesle nie są tu popularne, a i filtr do Land Rovera też nie jest dostępny od ręki wszędzie. Jednak znalazłem fajny sklep za rzeką i udało się kupić wszystko.

dav

Oleje w mostach i reduktorze udało się wymienić bez żadnych komplikacji. W miarę prosta robota, należy tylko pamiętać o dokładności, żeby nie poprzekręcać gwintów, ani nie nalać za mało oleju. Z silnikiem zaś niby też sprawa jest prosta, jednak pechowo wypadł mi filtr z przepracowanym olejem w czasie wykręcania i cały olej poleciał na mnie i na beton. A na dodatek podczas wkręcania korka w misce wypadła mi podkładka miedziana i wpadła do starego wiadra z olejem… Musiałem rękami wygrzebywać ją z dna 😉 Poza tym operacja przebiegła w miarę sprawnie i udało się w 3 godziny uporać ze wszystkim. Jutro dalsza część prac przeglądowych mechanizmów napędowych…

dav

Wieczorem moja żona robi kopytka, ja trochę pomagam…

Napisz do nas
Facebook
YouTube