746 dzień wyprawy
Dziś wracamy do Tijuany. Wstajemy ale niemrawo Ja się czuję podle, Krzysiek też nie najlepiej. Nie wiadomo kto gorzej. Kaszel jest spory i katar nieubłagany. Jamy śniadanie w hotelu i wyjeżdżamy do wypożyczalni oddać auto i potem na lotnisko.
