Archiwum kategorii: Meksyk

703. Wir wrażeń w Animal

703 dzień wyprawy

Wczoraj przyjechaliśmy tuż po zachodzie słońca. Dziś od rana cieszymy się naszym pojazdem. Naszym nowym RV, czyli RECREATIONAL VEHICLE. Auto rekreacyjne. Kamper. Nasz Fred. Jeszcze nie wiem, czy to będzie jego oficjalne imię, ale na razie się przymierzamy…

Po południu jadę z Iwoną na rekonesans, szukamy kogoś kto zrobi meble do kuchni.

701. Szukamy kampera

701 dzień wyprawy

Rano wstajemy skoro świt. 6.40 jesteśmy już na śniadaniu. Niskobudżetowe hotele mają to do siebie, że mało kto się tu kto czym przejmuje. Nie ma kawy. Zepsuła się maszyna nieco przypominająca ekspres. Nie, co ja piszę… jaki ekspres… po prostu leci lura.

700. Siedemset dni w podróży

700 dzień wyprawy

Siedemsetny dzień wyprawy uczciliśmy wyprawądo USA. Wczoraj zadecydowaliśmy szybko, że jedziemy zobaczyć/kupić kampera. Co prawda trochę to trwało, bo czekaliśmy aż Andrzej z Iwoną przyjadą na budowę. Trochę po deszczu perturbacji, dużo nowych problemów, ale przecież wszystko musi się udać.

697. Jedziemy do Mexicali

697 dzień wprawy

Wielka wyprawa dziś. Jedziemy do Mexicali. Krzysiek wyczaił tam jakiegoś sprzedawcę tanich RV. trzy duże autobusy kampery do zobaczenia. Prawdziwe domy na kółkach Jedziemy Dla nas to teraz wielka wyprawa W Tijuanie w Alamo wypożyczamy samochód.

Koszt wynajęcia wynosi nas około 300 zł.

696. Znowu Banjercito

696 dzień wyprawy

Antonio przejechał bez problemó przez granicę, ale zatrzymał się za granicą i próbuje oclić auto. Alarmuje na whatsapie, że nie ma z banjercito w meksyku zamkniecia tymczasowego importu. Nie ma wyjścia. Musimy jechać i to załatwić. Na szczęście do tijuany nie jest daleko.

695. DEFENDER SPRZEDANY!!!

695 dzień wyprawy

Po wielu miesiącach starań i poszukiwaniach najlepszego klienta, dziś wreszcie nadszedł ten dzień. Antonio, oficer na statku po trzech godzinach wnikliwego oglądania, kupił naszego Defendera.

Żal, radość, smutek, ulga, tysiące przeciwstawnych uczuć. Ale jesteśmy zadowoleni. trzeba iść dalej.

694. Kupiec nie przyjechał

694 dzień wyprawy

Niestety gość, który miał dziś przyjechać i zobaczyć Defendera nie przyjechał. ROzpaczamy, ale nie bardzo. Chyba trzeba będzie jechać do Ameryki. Mamy tam umówionych trzech potencjalnych nabywców. Zobaczymy. Nie nerwowo…

Gris jeszcze dycha… Może będzie dobrze przez jakiś czas.

693. Sądny dzień

693 dzień wyprawy

Dziś urwanie gowy. Sądny dzień. Orlando podjął decyzję ze nie będzie pracował. Rezygnuje i tyle. Mówi, że jest za nerwowo. I w ogóle coś kręci. Tysiąc problemó, szukamy nowego ochroniarza. Z dnia na dzień.

druga rzecz, niestety coś przecieka w łazience.