713 dzień wyprawy
Dzisiaj jakiś taki dzień, że odpoczywamy. Nic nie robimy. Krzysiek tylko dzielnie jedzie na zakupy do Calimax, gotuje rosół. Ale ja trochę poleguję, trochę przysypiam. Jakoś się nic nie chce. Trzeba oszczędzać energię…
09.02.2025
713 dzień wyprawy
Dzisiaj jakiś taki dzień, że odpoczywamy. Nic nie robimy. Krzysiek tylko dzielnie jedzie na zakupy do Calimax, gotuje rosół. Ale ja trochę poleguję, trochę przysypiam. Jakoś się nic nie chce. Trzeba oszczędzać energię…
09.02.2025
712 dzień wyprawy
Dziś wiele spraw. Niby wolna sobota, któą zarządziłam wczoraj, szybki obchód z Iwoną po budowie, potem tacosy, a potem juz sprzątanie. Troszeczkę w domu, a potem porzadkowanie bocznych schowków w kamperze i układanie swoich gratów. Idzie jak po grudzie..
711 dzień wyprawy
o północy budzi mnie telefon. TO Iwona, coś się stało z Andrzejem. Przez telefon prosi mnie żebym powiedziała ochroniarzowi na Mary Sol żebym zamówiła karetkę. Jedziemy Uberem do nich. Trochę się stresuje jazdą po nocy, bo wszyscy zawsze mówią, że się po nocy po Meksyku nie jeździ, ale troche nie ma wyjścia.
710 Dzień wyprawy
Nie możemy się przyzwyczaić, że taki wielki kamper stoi u nas za oknem. I to nasz własny osobisty. Na razie parę rzeczy próbujemy załatwić, ja sprzątam, układam w szafkach, piorę, żeby czyste zabrać, zapakować. Także dużo rzeczy. Okazuje sie że dużo klamotów mamy.
709 dzień wyprawy
Urwanie głowy ciągle. Dużo spraw. Mam też teraz główną zajawkę, układam wszystkie rzeczy w kamperze. Fred jest piękny, wysprzątany, wypachniony.
Krzysiek mówi, że co my zrobimy z tymi wszystkimi rzeczami, które teraz upychamy w samochodzie. Nie wiem. Na razie się nad tym nie zastanawiam.
708 dzień wyprawy
Dzień zajmujemy się ogarnianiem plandeki. Każdy slajder ma dodatkową ochronę na części która się wysuwa.
Krzysiek wbił się na dach, wszedł po tylnej drabince i przeprowadził dochodzenie, jak tam to działa. Potem szukaliśmy w internecie, gdzie można on-line kupić.
707 dzień wyprawy
W pierwszy poniedziałek lutego rynek uliczny pęka w szwach. Ja dziś bawię się w parkingową i całkiem dobrze mi to wychodzi. Ale urwanie głowy cały czas. Nowy dzień, nowy tydzień a budowa się posypała bo kontraktor zrezygnował z dalszej współpracy, przez whatsapp…
Ale nic, trzeba wózek do przodu pchać.
706 dzień wyprawy
Niedziela, wobec tego czas zacząć nowe magania z Fredem. A nie.. no właśnie. Bo ciągle toczy się dykusja o to jak nazwać nowy pojazd. Dajcie znać jeśli macie jakieś sugestie.
Wyciągnęliśmy przedłużacz i podłączyliśmy kampera do zewnętrznego zasilania.
705 dzień wyprawy
Los potrafi płatać duże figle. Wydwać by się mogło, że podróżowanie nie ma nic wspólnego z gównem, ale nie do końca jest to prawda. Od kilku dni przygotowaliśmy się do operacji opróżniania kampera z gówna. Ale tak na poważnie to amerykańskie kampery, aby zapewnić lusus podróżowania posiadają też swoją szare oblicza.
704 dzień wyprawy
Co prawda nigdzie sie jeszcze nie wybieramy, wręcz przeciwnie jutro przychodzi Jean i bierze kasę za kolejny miesiąc. Siedzimy ty do 5 marca. To już wiemy. ALe póki co robimy przygotowania, sprzątamy powoli, Krzysiek uruchomił lodówkę, trzeba było zawór odkręcić, oczyścić wszystko.