Archiwum kategorii: Ameryka Północna

862. Kucharzę

862 dzień wyprawy

czyli gotuję. Dziś akurat piekę papryki, żeby zrobić z nich pyszną pastę, Byliśmy na Playas rano ćwiczenia, potem zdrowe śniadanie piekłam rano mięso, bo Krzysiek ma je w swojej diecie przeciwko SIBO. Pozatym naprawdę spokojnie. Poszłam z psami na mały spacer brzegiem morza.

860. Rynek w Rosarito

860 dzień wyprawy

czyli dziś sobre ruedas, czyli targowisko w Rosarito. Idziemy zobaczyć co tu ciekawego. Od czasu kiedy mamy Buicka to jesteśmy dużo bardziej mobilni. Mamy też nadzieję, że podobnie będzie w Stanach, choć akurat to się jeszcze zobaczy. Ale jesteśmy pełni dobrych myśli.

859. Wracamy do Rosarito

859 dzień wyprawy

Po pięciu dniach spedonych na Playas de tijuana wracamy do Rosarito. Cudownie móc się przejechać naszym kamperem, wiatr we włosach, albo włączony wentylator, piękne widoki, jedziemy razem. Przyjemnie.

Przy wyjeździe spóściliśmy zawartość szarego i czarnego zbiornika. Mogłam spokojnie czyścić toaletę.

856. Na Playas fajnie jest

856 dzień wyprawy

Kolejny dzień jesteśmy na Playas. trochę głośniej w nocy niż niż na Punta Azul, ale nie jest tragicznie. W sumie nawet się wysypiamy. Dzień jest nawet fajny, spacery z psami po plaży, gotuję parę rzeczy Krrzysiek już na diecie, bierze tabletki także trzeba zwracać wiekszą uwagę na to, co je, żeby to Sibo wyleczyć.

855. Biwakujemy na Playas

855 dzień wyprawy

Postanowiliśmy, że od poniedziałku wieczorem do soboty przenosimy się na Playas, aby dopilnować parę rzeczy. I tak ma być. Dzięki temu jest dużo czasu na spacery z psami, ogólne zajmowanie się różnymi rzeczami, na przykład ćwiczenia i takie tam przyjemnosci.

854. Kolejny tydzień czas zacząć

854 dzień wyprawy

I zaczęło się. Rano rynek, niewiele się dzieje, wieczorem jedziemy na Playas. Czas dopilnować paru spraw by móc pewne rzeczy popchnąć do przodu. Cały czas szukamy przyczepki, ale ciągle bez skutecznie. Nie ma.

Playas de Tijuana? To miejsce, gdzie dzień zaczynasz od tacos z rybą, a kończysz, siedząc na murze granicznym i słuchając mariachi, który gra na przekór wszystkim urzędnikom imigracyjnym świata.