Archiwum kategorii: Ameryka Północna

852. Sobotnie poruszenie

852 dzień wyprawy

Meksykanie to osobny świat. Kolorowy, głośny, chaotyczny. Z jednej strony potrafią być serdeczni i pomocni, z drugiej – czasem mam wrażenie, że logika zostaje w domu, a na budowie, ulicach czy sklepach rządzi… improwizacja. I to nie ta dobra, artystyczna – tylko taka, że łapiesz się za głowę, bo nikt nic nie notuje, wszystko „jakoś będzie”, a jak się zawali, to dopiero się zobaczy.

848. Wylot do Meksyku

848 dzień wyprawy

Budzimy się rano blisko lotniska. Zwyczajem stało się już, że w przeddzień wylotu nocujemy u Wiesi i Daniela. Tak samo jest też i tym razem. Przyjeżdżamy do nich w poniedziałek wieczorem, jemy pyszny obiad (uwielbiam tą kiszoną przez Wiesławę kapustę), obżeramy się lodami i spędzamy super czas.

814. Ciudad de Mexico

814 dzień wyprawy

Stolica Meksyku nas już nie zachwyca tak jak kiedyś. Jest dosyć gorąco, nie jesteśmy przyzwyczajeni, bo jednak Rosarito ma zupełnie inny klimat. Druga rzecz, to tłumy, po prostu tłumy ludzi. Zmęczeni jesteśmy tym.

Druga sprawa, brud i pełno ubogich na ulicach.

813. Wylot do Mexico City

813 dzień wyprawy

No to wylatujemy. Wreszcie ten dzień nadszedł, długo wyczekiwany. Na lotnisku czekamy, wsiadamy do samolotu. Luis zamknięty, czeka. Heble odłączone.

Nie mogliśmy wylądować, nad Mexico City wielka burza, nie było pozwolenia na lądowanie, krążyliśmy nad lotniskiem .. a potem tak trzęsło, jak nigdy.