Archiwum kategorii: Ameryka Północna

741. Wjeżdżamy do USA

741 dzień wyprawy

Jedziemy dziś do Ameryki. Kogoś może interesuje dlaczego tak robimy. To przecież wiadomo. Nie jesteśmy w Ameryce, a dzięki wylotowi mamy wylot ze stanów. Nie jesteśmy na terytorium USA. A przejeżdżając granicę meksykańska w Tijuanie niestety nie ma po tym śladu w systemach amerykańskich.

738. Tankujemy gaz

738 dzień wyprawy

Tankujemy dziś gaz. Trzeba mieć bo nie dość że gotujemy, to przecież i ogrzewanie jest na gaz, a wieczory jednak chłodne i trzeba się dogrzewać. Ja dziś z psami spacer nad morzem, ostatnio to moje ulubione zajecie. Budowa do przodu, założyli wszystkie drzwi poza jednymi dodatkowymi i chyba skończą dziś okna.

736. Wyprowadzka

736 dzień wyprawy

Wyprowadzamy się z mieszkania. Od rana zbieramy wszystkie swoje rzeczy, pakujemy wszystko z mieszkania do Luisa. Trochę się uzbierało tych szpargałów. Bardzo nawet dużo. Przemieszczamy się cztery przecznice dalej i mościmy sobie miejsce przy budowie. Na razie tak ma być.

735. Przygotowanie do przeprowadzki

735 dzień wyprawy

Ostatni poniedziałek w tym mieszkaniu. Dziś idą deszcze. Niespokojne. Wszyscy mamy nadzieję, że na budowie nic specjalnie nie zaleje. Powoli zbieramy wszystkie graty z mieszkania do Luisa. Czas się wyprowadzać. Coś deszcze wymiatają ludzi z ulicy. Dzisiaj targowisko sześć razy mniejsze niż normalnie…

Amiszy u nas na Playas sporo…

3 marca 2025

732. Różne rzeczy

732 dzień wyprawy

Od wczoraj różne rzeczy się dzieją. Po pierwsze przygotowuję sobie skrzyneczkę na przechowywanie warzyw i owoców. Szlifuję i wygładzam.

Po drugie kurier z Amazona wczoraj też nie dotarł. Musieliśmy zamówić na adres amerykański Iwony. Nie ma wyjscia. Po trzecie koliberki ciągle przylatują i aż serce rośnie…

UPDATE: kurier z Amazona jakoś dotarł w trzecim dniu próby doręczenia paczki…

28.02.2025

731. Tłusty czwartek

731 dzień wyprawy

Pączków to się nie podejmuje robić, ale faworki to co innego. Chruściki wychodzą mi całkiem dobrze wobec tego od rana zabieram się za produkcję. Zgniatam ciasto, wałkuję, kroję, przekładam, smażę, odsączam z tłuszczu, obsypuję pudrem. Jemy. Życie ma sens.