742 dzień wyprawy
No to lecimy do San Jose de Cabo. Rano wstaliśmy. Krzysiek słabo. Jeszcze się okazało że nastąpiła jakaś pomyłka (!) w sensie że się pomyli jak wykupywał ubezpieczenie i nie mamy ubezpieczenia wobec tego musimy się zastanowić co dalej.


