Kolejny poranek w Montevideo przyniósł nam wiadomość, że z zaokrętowania się dziś nic nie wyjdzie. Sprawdziliśmy pozycję statku w Internecie i okazało się, że z Zarate owszem wypłynął, ale stoi na redzie ponieważ wieje silny wiatr i port jest zamknięty. Cóż robić na siły natury nic nie poradzimy i musimy czekać dalej.
Archiwum kategorii: Podróże
Urugwaj – dwusetny siódmy dzień wyprawy
Wczoraj jeszcze byliśmy pełni nadziei, że dziś wsiądziemy na statek. Niestety nie udało się. O 12.00 zadzwoniliśmy do agenta ale niestety powiedział, że najwcześniej jutro o 9.00. po południu dostaliśmy telefon, że jednak o 14.00 jutro mamy się okrętować. Wszystko się tak przesuwa, a do tego wszystkiego jeszcze dziś padało od samego rana, co nas trochę rozbroiło.
Urugwaj – dwusetny szósty dzień wyprawy
Rano trochę chłodno. Nie chce się wyjść z ciepłego łóżka. Z niechęcią wstaliśmy wreszcie i poszliśmy do agencji celnej, która zajmuje się naszą odprawą.
Nie mieliśmy daleko, jakiś dwie przecznice od naszego hotelu. W agencji pojawiło się niewielkie światełko w tunelu.
Urugwaj – dwusetny piąty dzień wyprawy
Elena uparła się że załatwi nam nocleg i załatwiła. Rano przyszła do domu Eleny Tatiana, współwłaścicielka mieszkania w Montevideo. Zgodziła się z radością, byśmy parę dni pomieszkali u niej. Tatiana ma 20 lat, jest studentką, urodziła się w Mercedes i często tu przyjeżdża.
Urugwaj – dwusetny czwarty dzień wyprawy
Dziś zaczęliśmy się wreszcie pakować, bo trochę się zasiedzieliśmy w Mercedes. Wiem, wiem, czekamy na statek, wypoczywamy, ale jednak 10 dni w jednym miejscu to trochę długo, zwłaszcza że korzystamy z gościnności Eleny i Horacia. Dzisiaj Elena wymyśliła, że załatwi nam nocleg u swoich znajomych w Montevideo.
Urugwaj – dwusetny trzeci dzień wyprawy
Dziś ładny dzień. Słonecznie. Prawie ciepło. Nie zmienia to faktu że ludzie rano chodzą opatuleni w szaliki i w czapkach. Mercedes to typowe miasto urugwajskie. Zaczynamy się do niego przyzwyczajać. Do rytmu życia w nim panującego. Sklep warzywny na rogu obok nas jest zamykany na około 4 godziny w środku dnia.
Urugwaj – dwusetny drugi dzień wyprawy
Zimno. Zima na całego w Urugwaju. Co prawda w dzień temperatura dochodzi nawet do 15 stopni, ale gdy zajdzie słońce i zanim wzejdzie jest zimno. Nawet 5-6 stopni Celsjusza. A my mamy do Montevideo jeszcze 270 km. Musimy wyczekać na odpowiednią pogodę.
Urugwaj – dwusetny pierwszy dzień wyprawy
Niedziela. Nieśpiesznie wstajemy. Witamy się z Lilianą i Alejandrem, który zostali na noc. Pijemy mate i relaksujemy się.
Mecz Holandia – Meksyk zakończył się niespodziewanym 2:1. Pozatym dzień mija bardzo leniwie. Bardzo…
Urugwaj – sto dziewięćdziesiąty dziewiąty dzień wyprawy
Robiłam wczoraj najdroższy rosół w swoim życiu. Za każdym razem kiedy idę do sklepu tak samo zwala mnie z nóg. Nie wiadomo czemu człowiek ciągle przelicza to na dolary i porównuje, albo do polskich cen, albo chociaż do argentyńskich. Jednak jeść trzeba, a rosół chodzi od jakiegoś czasu za nami, więc nie ma rady na ceny.
Urugwaj – sto dziewięćdziesiąty ósmy dzień wyprawy
Dzisiaj, po dwóch dniach przygotowań, pojechaliśmy na ryby. To znaczy pojechałem ja z Horacio. Mówił, że już od dłuższego czasu miał się wybrać, ale nie było okazji. Ale teraz jest. Najpierw pojechaliśmy na miasto w poszukiwaniu robaków. Niestety nie znaleźliśmy, więc Horacio kupił małą wędkę, żeby nałapać „żywców”.