Nadszedł wyczekiwany dzień. Wieczorem poszliśmy na St. Pauli. Dzielnica ta słynie z czerwonych okien, które jak wszyscy dorośli wiedzą, oznaczają dostępność do kobiet lekkich obyczajów. My oczywiście także chcieliśmy zobaczyć tą dzielnice. Nasi gospodarze zaprowadzili nas tu. Główna ulica przypomina trochę okolicę Moulin Rouge w Paryżu.
Archiwum kategorii: Podróże
Hamburg – trzeci dzień wyprawy
Trzeci dzień u rodziny. Po wczorajszych zakupach zrobionych przez naszych gospodarzy w polskim sklepie, gotujemy obiadek. W menu na dziś są pierogi. Ruskie i na słodko z twarogiem. Staramy się jak możemy, aby wyszły dobre i chociaż trochę przybliżyły smaki znane z Polski… Po południu jedziemy na miasto.
Hamburg – drugi dzień wyprawy
Ogarnęliśmy się w kwestiach wypływu naszego statku. Agent z Hamburga potwierdził nam datę wypływu na 16 grudnia, wiec mamy jeszcze 5 spokojnych dni na zwiedzanie tego miasta. Pewnie później na statku też będzie spokojnie, ale na razie przynajmniej nie buja. Nie możemy już się doczekać dnia kiedy zapakujemy się na maszyny i zaczniemy naszą „właściwą”, motocyklową podróż.
Hamburg – pierwszy dzień wyprawy
Chcieliśmy wystartować o 6.00. Nie udało się. 7.00 była już bardziej prawdopodobna, ale okazało się, że korki na obwodnicy Trójmiasta nie pozwoliły przybyć wcześniej naszym przyjaciołom, niż o 8.00. Jeszcze tylko tankowanie, zarówno samochodu jak i motocykli i niby wszystko ok, ale jednak nie.
Singapur – sześćdziesiąty piąty dzień wyprawy
Od rana intensywnie pakujemy się. Musimy podzielić bagaże tak, żeby kontrola na lotnisku przepuściła nam bagaż podręczny, a rzeczy niemożliwe do przewiezienia nadamy. Zostawiamy plecaki w hotelowej przechowalni i wyruszamy ponownie na miasto. Wychodzimy z hotelu, a na naszej ulicy i okolicznych stoją dziewczyny.
Singapur – sześćdziesiąty czwarty dzień wyprawy
Dziś gorąco, parno i duszno. Singapur jest drogi dla podróżnika z plecakiem, z niewielkim budżetem, zwłaszcza, gdy jest to już przedostatni dzień podróży. Zarezerwowaliśmy wcześniej hotel, oczywiście jest na Geyland – dzielnicy, która nie zasypia nigdy. Ludzie siedzą w Indyjskiej dzielnicy przy plastikowych stolikach, które są rozstawione dookoła baru czy jadłodajni.
Tajlandia – sześćdziesiąty trzeci dzień wyprawy
Bardzo powoli moje ukąszenia od insektów znikają. Maść, którą kupiłam w aptece jakby zaczynała działać, choć obawiam się, że apteki tutaj, to typowe sklepy z prezerwatywami, testami ciążowymi, i repelentami. Smaruję skórę Clinivate-N firmowane przez Bangkok Lab i jakoś troszeczkę lepiej.
Tajlandia – sześćdziesiąty drugi dzień wyprawy
Dziś z samego rana ogarnął nas szał zakupowy. Dla naszej licznej rodziny i przyjaciół dokupiliśmy jeszcze parę drobiazgów. Naprawdę NIC tu nie ma. W galeriach handlowych może i by się coś znalazło, ale do końca przecież nie o to chodzi. Chodzimy w okolicach naszego Hotelu po bazarze w rosnącym z minuty na minutę skwarze.
Tajlandia – sześćdziesiąty pierwszy dzień wyprawy
Złota myśl na dziś: jeśli osoby, które spędziły noc w hotelu, w którym pokój właśnie oglądasz, mówią, że są pogryzieni przez insekty nie przypuszczaj, że twój pokój będzie inny. Na 99,99% jeśli masz specyficzną urodę i podobasz się komarom, będziesz również atrakcyjny dla każdego innego rodzaju insektu.
Tajlandia – sześćdziesiąty dzień wyprawy
Jedziemy do Bangkoku. Jak zwykle nie tolerujemy tłumu turystów i nie kupujemy biletu na wyspie, a w każdej agencji można go kupić. Jedziemy samodzielnie, najpierw do przystani, później promem, kolejny problem, mówią nam, że autobus do Bangkoku jest pełny. Brak miejsc.