813 dzień wyprawy
No to wylatujemy. Wreszcie ten dzień nadszedł, długo wyczekiwany. Na lotnisku czekamy, wsiadamy do samolotu. Luis zamknięty, czeka. Heble odłączone.
Nie mogliśmy wylądować, nad Mexico City wielka burza, nie było pozwolenia na lądowanie, krążyliśmy nad lotniskiem .. a potem tak trzęsło, jak nigdy.