Archiwum kategorii: Podróże

813. Wylot do Mexico City

813 dzień wyprawy

No to wylatujemy. Wreszcie ten dzień nadszedł, długo wyczekiwany. Na lotnisku czekamy, wsiadamy do samolotu. Luis zamknięty, czeka. Heble odłączone.

Nie mogliśmy wylądować, nad Mexico City wielka burza, nie było pozwolenia na lądowanie, krążyliśmy nad lotniskiem .. a potem tak trzęsło, jak nigdy.

812. Ostatni poniedziałek czyli pakowanie

812 dzień wyprawy

Pakujemy się. Jutro wyjazd, a raczej wylot do Mexico City. Walizki już gotowe, prawie. Lecimy tylko z podręcznym. Wszystko sprzątamy w aucie, pakujemy ciuchy, potem na Playas, załatwiamy ostatniego dnia wszystkie rzeczy, które jeszcze zostały, a i tak okaże się że Ferdek jeszcze musi przyjść jutro czyli i tak wszystkiego nie zrobimy..

811. Niedziela czyli brunch i farbowanie

811 dzień wyprawy

Skoro niedziela, i to ostatnia niedziela, to wiadomo, działamy. Trzeba zrobić salon fryzjerski i raz jedna, raz druga jest fryzjerką. Są durne plotki, kto gdzie i z kim. I że tak nie wolno i że to głupota.

Ale zanim farbowanie to brunch, czyli jemy pyszne ostiones po rockefelersku, czyli ostrygi Rockefeler zapiekane ze szpinakiem i serem.

810. Gotowanie w Luisie

810 dzień wyprawy

Luisek ma tyle miejsca i taki sprzęt że bez problemu mój mąż może przygotować pełny obiad który smakuje wyśmienicie.

Jest piekarnik, jest trzy palnikowa kuchenka. Można spokojnie kurczaka zrobić, ugotować ziemniaki, pieczarki przysmażyć. I tak dalej i tak dalej.

808. Walka z wiatrakami

808 dzień wyprawy

Pamiętajcie, że Meksyk to stan umysłu. U nas ciągle od ponad tygodnia walka z wiatrakami, a raczej z indolencją biura do spraw ścieków i kanalizacji. Nie chca przyjechac przeczyścić, jakieś cuda wianki a ścieki nie spływają tak jak trzeba, ogólnie szkoda słów.

806. Dynamiczne poszukiwania

806 dzień wyprawy

Dziś dynamiczna akcja. Krzysztof od dłużego czasu szuka samochodu, by móc go podczepić na przyczepce do Luisa.

Dużo się dzieje, szukamy i szukamy, Andrzej nam pomaga bo szukamy auta na giełdzie. To bardziej bezpieczne.

Ja rozkoszuje sie Baklavą, bo wczoraj Iwonka przywiozła ze stanów.

805. Pełne ręce roboty

805 dzień wyprawy

Tysiąc spraw do załatwienia. A to rolety a to blaty do kuchn a to odbiór baterii słonecznej (bo przecież nie mamy osobowego auta nie ma jak…) czekaliśmy wiec dziś na Iwonę i ogarniamy sprawy. Nakarmić psy na Playas, zobaczyć czy przyszła stopka do roweru kupić chleb bo piekarnia z chlebem na zakwasie jest tylko (prawie) na Playas, kupić przeciwptakowe kolce.

804. Niedzielne prace

804 dzień wyprawy

Dziś leniwie, ale i trochę pracowicie. Robię pyszną zupę warzywną, niestety zostawiłam pokrywkę do gara u Iwony, muszę wiec sobie radzić w inny sposób… Robię także inwentaryzację zapasów. Muszę wiedzieć co jest i czy przypadkiem nie mamy czegoś, co nie nadaje się do przewozu przez granicę.