317 dzień wyprawy
Nie jest łatwo być samemu w Rosarito, kiedy żona daleko w POlsce…
10.01.2024
317 dzień wyprawy
Nie jest łatwo być samemu w Rosarito, kiedy żona daleko w POlsce…
10.01.2024
316 dzień wyprawy
Samotny poranek w… łóżku… Dziś pierwszy taki dzień ;). Nie będę się rozpisywał za bardzo bo oczywiście te słowa są lekko żartobliwe. Zacząłem dzień jak zwykle od jakiegoś czasu około 7 rano. Dziś poza informacją że moja druga połowa doleciała z przesiadką w Amsterdamie do Gdańska, „omawiamy” w Rosarito sytuację w Polsce.
315 dzień wyprawy
Takiej sytuacji jak obecnie nie mieliśmy od bardzo wielu lat. A właściwie w naszym związku nie było takiej zaplanowanej rozłąki. No chyba że kiedyś, ale to z przyczyn zawodowych. A teraz szykuje się nam rozłąka z największą odległością jaka będzie nas dzielić !.
314 dzień wyprawy
Coraz większy mam stres przed wylotem do Polski. To się tak ładnie z niemiecka nazywa Raisenfiber. Pojechaliśmy dziś odwiedzić Magdę. Podpowiedziała nam, że musimy mieć wypełniony formularz I94, czyli taki dokument wjazdowy do Stanów. Wiza nie wystarczy. Oczywiście chodzi o przekraczanie granicy lądowej, bo drogą powietrzną jest to już niejako „zaszyte” w bilecie lotniczym.
313 dzień podróży
Czasem tak bywa, że przychodzi jakiś pretekst w postaci święta, tym razem święta Trzech Króli i można bez problemu i wyrzutów sumienia udać się na popołudniową mimozę, a później na pyszną kolację w restauracji Ochoa. Soboty w Rosarito z Iwoną są równie piękne co inne dni, z tym wyjątkiem, że oprócz piękna mają także niepowtarzalny smak.
312 dzień wyprawy
Dzisiejszy dzień rozpoczął się jak każdy w ostatnim czasie. Z tą tylko różnicą że wczesnym porankiem ruszyliśmy w drogę do Tijuana. Ale po kolei ;). Najpierw moja żona zrobiła świetną zupkę na obiad. Ja w tym czasie pojechałem na „budowę” pomierzyć niektóre sprawy na przyszłość.
311 dzień wyprawy
Dzisiaj odwiedziliśmy kilka sklepów budowlanych i innych tego typu. Ale pewnie jak widać na pierwszym zdjęciu nie to jest ważne każdego dnia. Każdego dnia ważna jest poranna kawa a później ćwiczenia usprawniające ciało, bo trzeba o nie dbać, by mogło długo służyć.
310 dzień wyprawy
Wczorajszy dzień rozpoczął się od bardzo zamglonego nieba. Na dodatek od strony Pacyfiku nadciągnął duży front atmosferyczny przynosząc opady deszczu. O tej porze roku w tym rejonie nie są one czymś dziwnym. Zdarzają się również potężne oberwania chmur z mnóstwem wody lejącej się z nieba.
309 dzień wyprawy
Czasem nachodzą nas myśli że nie można w życiu funkcjonować jak my ostatnio. To znaczy że żyć beż jakiegoś wyraźnego planu długoterminowego. Bo często mamy wrażenie że jest to czas stracony… Jednak z drugiej strony dlaczego miałoby tak być.
308 dzień wyprawy
To prawdziwie wspaniały, super leniwy dzień. Świąteczne śniadanie łosoś wędzony, kapary, pyszne śledziki, jajka, pieczony domowy chlebek, a nawet marynowane grzybki z Polski. Dzień upłynął na słodkim lenistwie, wzmocnionym leżeniem na leżaku na dole, przy basenach i jacuzzi.