Chile – Dzień 166

chile (33)

Dzień sto sześćdziesiąty szósty 08.03.2019

Rano dojeżdżamy do parku siete tazas. Droga szutrowa, a raczej piaszczysta cały czas, mocno się kurzy. Najpierw mijamy wodospad Velo del Novia, równie imponujący co oddalony niesamowicie. A wszystko to dlatego, że ponad 6 milionów lat temu wybuch jeden z tutejszych wulkanów, potem lodowiec utworzył się w rozpadlinie, po czym w związku z ociepleniem klimatu, wiele tysięcy lat temu stworzył przepiękną rzekę w rozpadlinie.

chile (34)

Dojeżdżamy prawie na sam koniec drogi do campingu gdzie postanawiamy zostać na noc. Płacimy co prawda, bez prądu i światła, bez ciepłej wody, ale to naprawdę jedyne miejsce (jakikolwiek camping, bo jest ich tu kilka) gdzie można spokojnie stanąć nie zastanawiając się czy miejsce jest dobre, czy można palić ognisko, czy wody wystarczy. Na campingu przynajmniej wody wystarczy, bo na wielu stanowiskach są krany i umywalki, niedaleko do toalety i blisko do kamienistej rzeki, której koryto jest po prostu przepiękne. Bardzo górzyste, z ciasno stojącymi skalnymi ścianami, pomiędzy którymi widać wąską rzekę, raz szerszą, raz węższą, która czasami w rozpadlinie tworzy maleńkie, przeźroczyste, krystalicznie czyste jeziorko.

chile (41) chile (42)

My rozpalamy ognisko (z węgla drzewnego) pieczemy mięso i kiełbaski które kupiliśmy wczoraj, pieczemy ziemniaczki i paprykę czerwoną. Jemy, sprzątamy auto, dzień gospodarczy po prostu. Wcześniej trochę odpoczywamy, ja czytam książkę (nareszcie!!!) Krzysztof siedzi w komputerze, znowu produkuje film… :).

chile (36) chile (37) chile (38) chile (39) chile (50)

Napisz do nas
Facebook
YouTube