nowe025

Ekwador – Dzień 408

Dzień czterysta ósmy   05.11.2019r

Dziś kolejny dzień z deszczem. Już się pomału przyzwyczajamy, że co chwilę leje jak z cebra, by za kilkanaście minut przestało i nawet wychyliło się słońce. Jednak nie na długo, bo taki cykl powtarza się od jakiegoś czasu. Tak tu jest cały rok. Podobno, jak mówią nam mieszkańcy nie ma wyraźnego podziału na pory roku. Jest mniej więcej podobnie cały rok. Nic dziwnego, że roślinność jest bardzo bujna, a dookoła rosną bananowce i inne egzotyczne rośliny.

nowe033

Rano zabieram się za montaż filmu „reklamowego” z Valladolid. Może to za duże słowo, ale chcę zrobić kilku minutową składankę z fragmentów, które udało nam się nakręcić w ostatnich dniach. Dodatkowym atutem będą ujęcia z drona, bo okolica z powietrza wygląda niesamowicie. Latamy trochę nad miasteczkiem wzbudzając sensację wśród dzieciaków przyglądających się z nam z uwagą.

nowe027

Wieczorem mamy zaproszenie do domu po sąsiedzku, na kolację i rozmowy do już znajomych mieszkańców Valladolid. Gospodyni Azusena, przygotowuje pyszne empanady, jakby pierogi z lekko słonym serem, ale smażone na głębokim oleju. Bardzo pyszne. Do tego lampka wina uzupełnia menu i pomaga w rozmowach, bo przecież wszystko jest w bardzo typowym hiszpańskim :)

jezu1 jezu2

———————————